Nauczyciele, rodzice i uczniowie walczą o Zespół Szkół nr 2 w Liskowie, który zgodnie z podjętą 26 maja przez radę powiatu kaliskiego uchwałą - ma być włączony do sąsiedniego Zespołu Szkół nr 1. Przeciwna temu jest społeczność tej szkoły. W poniedziałek zorganizowano protest, na który zaproszono władze powiatu kaliskiego. Dyskusji przyglądało się też Radio Centrum.
"Nie zgadzamy się z tym, aby nasza szkoła była wchłaniana przez "Jedynkę"? - mówiła na spotkaniu jedna z przedstawicielek Rady Rodziców:
"Nie rozumiem tej decyzji. Dobrze, niech będzie scalenie, ale niech ci z "jedynki" przyjdą do "dwójki", a nie odwrotnie. Pan starosta pozbawia naszą młodzież wielu możliwości, m.in. pójścia na dobre studia. Przecież uczelnie patrzą na rankingi szkół. Jeśli zobaczą pieczątkę Zespołu Szkół nr 1, to naszym uczniom będzie trudniej dostać się na wybrany kierunek studiów. To ta szkoła i miejscowi pedagodzy nauczyli tą młodzież pracy i wolontariatu. A teraz chcecie ją przenieść do szkoły, gdzie jest przemoc, a grono pedagogiczne nie radzi sobie z młodzieżą."
Do rozmowy przyłączyli się uczniowie tej szkoły. "Przyszliśmy tutaj, bo nie chcieliśmy iść do "budowlanki". I naprawdę nie chcemy tam iść" - przekonywała Amanda Litwa.
"Tak naprawdę o włączeniu Technikum nr 2 z "jedynki" dowiedzieliśmy się z mediów, a nie od władz rządzących, czyli starosty"- dodała Marta Mechr.
"Nie po to wybierałem Zespół Szkół nr 2 przy ulicy Leśnej w Liskowie, aby teraz ktoś na siłę przenosił mnie do Zespołu Szkół nr 1. Starosta mówił, że nie chce skłócić społeczności obu szkół. Ale ta wojna pomiędzy tymi placówkami jest już od dawna. Niestety nasi uczniowie nie lubią się z tamtymi - taka jest prawda. Nie chcemy iść do szkoły, gdzie jest przemoc i narkomania." - argumentował swoje racje Patryk Osiewała.
"Ja jestem w klasie maturalnej, ale osoby z pierwszej czy drugiej klasy za jakiś czas będą przeżywać taki sam koszmar. Nam zagwarantowano, że będziemy uczyć się w murach tej szkoły do matury, ale oni mogą już być przeniesieni. To wszystko jest niepewne. Okazuje się, że my mamy o wiele lepsze wyniki z matury. Szkoda, że mamy przejść tam, gdzie jest gorsza zdawalność" - powiedziała Anita Domagalska.
Od września zamknięty ma być też internat przy liskowskiej "dwójce", a uczniowie mają być przeniesieni do bursy w Opatówku. Powód - zbyt duże koszty utrzymania obiektu. Ze statystyk wynika, że w 2010 roku internat w Liskowie kosztował powiat blisko 200 000 złotych, przy 25 uczniach (15 000 złotych na jednego ucznia). Dla porównania, na utrzymanie bursy w Opatówku wydano 140 000 złotych przy 35 uczniach (4 000 zł na jednego ucznia). To też nie spodobało się miejscowej młodzieży.
"Mam bardzo daleko do szkoły. Przyszłam tutaj, bo wiedziałam że jest internat i będę miała gdzie mieszkać. A teraz się go zamyka. Nie wyobrażam sobie codziennego dojeżdżania do tej szkoły, z dwoma przesiadkami" - powiedziała Eliza Jankowska.
Młodzież wspierali w protestacyjnych działaniach obecni na spotkaniu nauczyciele, władze gminy i szef opozycyjnego Klubu Radnych powiatu kaliskiego.
"Mamy żal do władz powiatu, że to wszystko odbyło się bez nas" - powiedziała nauczycielka Krystyna Strójwąs. "My nie jesteśmy przeciwni "jedynce", tylko w tym przypadku mniejsza szkoła, chociaż z lepszym dorobkiem i kondycją - pożerana jest przez większą! A przecież można było pomyśleć o takim rozwiązaniu, aby obie placówki funkcjonowały. Swym działaniem władze powiatu narażają młodzież na niepotrzebny stres, bo zamiast uczyć się - to oni walczą o szkołę. Naszym zdaniem jest to robione niezgodnie z prawem. Poszukano celowo takiego prawa, które pozwoli na włączenie i wyłączenie szkół. Z tego co ja wiem - nie można łączyć dwóch takich samych typów szkół, np. techników."
Radny powiatowy Artur Szymczak: "Mam nadzieję, że na następnej sesji starosta wycofa się z tej uchwały połączenia szkół, skoro tutaj nadal ma uczyć się ta młodzież. To uchwała nie ma już sensu. Mam nadzieję, że zorganizowana w ten sposób debata na temat oświaty, tutaj na sali gimnastycznej z udziałem młodzieży i rodziców - odbywa się po raz ostatni. My jesteśmy od tego, aby nie dochodziło do takich sytuacji. Muszą być one rozwiązywane w urzędzie, a nie w szkole."
Przewodniczący Rady Gminy, Aleksander Tomalak: "Padały wcześniej stwierdzenia, że w "dwójce" ma mieścić się Szkoła Podstawowa z Liskowa. Rada Gminy Lisków nie dostała od starostwa żadnej oficjalnej propozycji w tej sprawie. Nawet nie rozważaliśmy takiego tematu, bo jest to nie możliwe. Nasza podstawówka potrzebuje 17 klas, a tutaj jest ich tylko 9. Nie możliwe jest też przeniesienie naszej szkoły do internatu, bo gmina nie ma pieniędzy w budżecie, aby dostosować budynek na cele Szkoły Podstawowej."
Dlaczego decyzje zapadły tak szybko? - pytali rodzice. "Działając w ten sposób, chcieliśmy uratować tegoroczny nabór" - wyjaśnił starosta kaliski Krzysztof Nosal. "Mieliśmy walczyć o uczniów i dzięki temu uda nam się zatrzymać w Liskowie 19 uczniów, którzy zadeklarowali chęć nauki od nowego roku właśnie w miejscowej "dwójce". Co prawda z tej grupy nie da się utworzyć całego oddziału. No niestety, ubywa nam uczniów w tych szkołach. Jeśli dziś nie podejmiemy pewnych działań w tym zakresie - to będzie skutkowało tym, że w następnym roku zabraknie nam pieniędzy na wynagrodzenia dla pracowników szkoły. My możemy mówić o sferze duchowej czy tradycjach, ale w tym przypadku o losie szkoły przesądzi ekonomia."
Starosta podkreślił też rosnące koszty utrzymania obu szkół. Po zakończeniu 2010 roku do "jedynki" chodziło 466 uczniów, a koszty jej utrzymania wyniosły 2 670 000 złotych (koszt na jednego ucznia - 5 730 zł). Natomiast w "dwójce" jest niespełna 200 uczniów i szkoła kosztowała powiat 1 450 000 złotych (na jednego ucznia wychodzi ok. 8 000 złotych). W trakcie spotkania ustalono, że młodzież która tam już się kształci - będzie kontynuować naukę w budynku swojej szkoły, ale organizacyjne podlegać ma pod Zespół Szkół nr 1 w Liskowie. Jeśli taka sytuacja będzie miała miejsce, nie wiadomo co stanie się z osobami, które już otrzymały wypowiedzenia? Dotyczy to m.in. kilku nauczycieli oraz pracowników fizycznych. Czy wrócą oni do pracy w liskowskiej "dwójce"? - jeszcze nie wiadomo.
marciniak
rc.fm