Wpisując się w medialny trend poszukiwawczy łączenia osobistych przychodów pochodzących z podmiotów kontrolowanych przez samorząd z pełnionymi funkcjami samorządowymi, należy przywołać - dla wielu nieoczywisty - ale jakże wyrazisty przypadek z pomijanego niesprawiedliwe Miasta Kalisza i jednej z jego spółek miejskich: KLA.
Mamy tam taką „łączniczkę” w osobie kaliskiej radnej Karoliny Skrzypczyńskiej (Komitet Wyborczy Krystiana KINASTOWSKIEGO Koalicja Kaliska).
Skrzypczyńska zasiada w Radzie Miasta Kalisza, inkasując jednocześnie - co miesiąc - równe 20 000 złotych (brutto, dane za rok 2025) od miejskiej spółki Kaliskie Linie Autobusowe, której - jak to bywa w takich przypadkach - doradza.
Zapytana o ten mechanizm prezes KLA – Elżbieta Binder – nie widzi w tym nic zdrożnego, ani niezgodnego z prawem. Po pierwsze jest to umowa - zlecenie. Po drugie, skoro ustawa mówi, że „osoba wybrana na radnego nie może wykonywać pracy w ramach stosunku pracy w urzędzie gminy, w której uzyskała mandat, oraz wykonywać funkcji kierownika lub jego zastępcy w jednostce organizacyjnej tej gminy”, to nie dotyczy to radnej Skrzypczyńskiej, bo choć - wg słów prezes Binder - jest osobą ‘kluczową w spółce”, poprzez wykonywane:
▶ analizy sytuacji biznesowej Spółki,
▶ wsparcie merytoryczne Zarządu,
▶ przygotowywanie projektów pism i zarządzeń,
▶ przeprowadzanie audytów wewnętrznych,
▶ przygotowywanie analiz pod decyzje biznesowe kaliskiej komunikacji miejskiej – zgodnie z oczekiwaniami Właściciela Spółki (czyli Miasta Kalisz)
oraz udział w zewnętrznych projektach rozwojowych,
to nie kieruje. Kieruje (i płaci radnej) wyłącznie prezes Binder.
I to w zasadzie mogłoby - przy "dobrych wiatrach" - dyplomatycznie zamykać ten drażliwy temat 20 000 zł dla kaliskiej radnej miejskiej, wypłacanych jej co miesiąc przez kaliską spółkę miejską.
Może i tak. Ale spoglądając w ostatnie oświadczenie majątkowe radnej, rodzą się wątpliwości innej natury.
Mianowicie, bardzo frapuje z punktu widzenia interesu społecznego, że osoba doradzająca 1-osobowemu zarządowi ogromnej spółki miejskiej w tak poważnych i kluczowych dla kondycji całego podmiotu obszarach, prowadząc własną działalność gospodarczą (prawniczą), notuje w niej dość zaskakujący wynik finansowy. K. Skrzypczyńska osiągając przychód ze swojego prywatnego biznesu rzędu 366 000 złotych, uzyskała ostatecznie… jedynie stratę: 7 667 zł. To prawdopodobnie nie pozwala jej nawet zapłacić grosza podatku z tego tytułu. Choćby chciała, to od czego i z czego? I nie ma tu żadnej sugestii dotyczącej tzw. optymalizacji podatkowej w prowadzonej działalności. I to nie napawa optymizmem - cały rok ciężkiej pracy, nie dość, że przyniósł 366 000 zł przychodu, to żadnego dochodu i jeszcze – na domiar złego – taką stratę. Radna jawi się tu niczym prawdziwa dr Judym wśród lokalnej palestry. Lub ostra inwestorka.
Dodatkowo, żeby trafiać z wykonywanymi czynnościami w spółce KLA - miesiąc w miesiąc - w okrąglutkie 20 000 zł, trzeba być prawdziwym Robin Hoodem doradztwa. Chyba, że – być może – radna robi dla spółki, co miesiąc, zawsze te same, powtarzalnie czynności, i stąd zawsze warte jest to idealnie, okrągłe 20 000 zł. Czy aby nie powinna być to wtedy umowa o pracę? Tu ewentualnie mogłaby wypowiedzieć się bardziej fachowo powołana do tego instytucja kontrolna. No chyba, że to taki ryczałt. Ale na umowę - zlecenie?
Przy ujemnym bilansie własnej działalności gospodarczej (chyba, że się już poprawił - o tym przekonamy się w nowym oświadczeniu majątkowym), można przypuszczać (choć trudno uwierzyć), że radna wiąże koniec z końcem jedynie dzięki skromnym 20 000 zł (- potrącenia), wypłacanym co miesiąc przez Kaliskie Linie Autobusowe. Pomińmy tu inne drobne dochody: dieta radnej czy ok. 16 000 zł z tytułu zasiadanie w radzie nadzorczej holdingu kapitałowych spółek (a jakże) miejskich w zaprzyjaźnionym Ostrowie ;-)
screen: fragmenty oświadczenia majątkowego radnej za rok 2024
Reasumując: radna Skrzypczyńska ma taki udział w podważanym ustawą procesie zarządzania municypalną spółką Kaliskie Linie Autobusowe, że jej czynności doradcze (i inne wymienione) wyceniono w roku 2025 na 20 000 zł/m-c. A to ta spółka – przypomnijmy – otrzymuje wielomilionowe tzw. rekompensaty z budżetu Miasta Kalisza.
Przy założeniu, że potwierdzą się plotki o politycznych ambicjach pani radnej do zajęcia wysiedzianego już dość mocno przez K.Kinastowskiego fotela prezydenta Kalisza, jakiż to wstęp do tańca z gwiazdami lokalnej polityki…
?

c.d.n.
* * *
A powyższy artykuł już wywołał echo.
I to nie jedno.