Mieszkańcy gminy Godziesze Wielkie w powiecie kaliskim nie chcą na swoim terenie spopielarni zwłok (krematorium). Swoje niezadowolenie wobec planów budowy tego obiektu wyrazili w piątek na sesji rady gminy.
"Nie chcemy tego na naszym terenie. Gmina Godziesze jest kojarzona z dobrym ciastem, lasami, rekreacją, a jak się zgodzimy na tę inwestycję będzie kojarzona ze spalaniem zwłok.
Ja przytoczę dane statystyczne, które są zatrważające jeśli chodzi o oddziaływanie krematoriów. Spopielarnia zwłok w ciągu roku emituje ok: 8,9 ton dwutlenku siarki, tlenku węgla, czyli czadu 8,9 ton, dwutlenku azotu - ponad 31 ton, pyłów - 4,5 tony, elementów węgla 1,3 tony.
Mieszkam bardzo blisko planowanej inwestycji. Mam opory psychiczne. Z wiedzy, którą posiadłam wiem, że taka działalność ma silne oddziaływanie na ciało i na ducha. My sobie tej inwestycji nie życzymy. Nie rozumiem, aby jeden człowiek, w wolnym kraju mógł zrobić coś przeciw wszystkim."
Inwestycja ma powstać na 3-hektarowej działce, na pograniczu miejscowości Bałdoń i Godziesz Małych, przy drodze powiatowej. Inwestor - Wojciech Kaczmarek, mieszkaniec gminy Godziesze, próbował przekonać na sesji mieszkańców, że inwestycja jest bezpieczna i nikomu nie zagraża. "Jestem bardzo zdziwiony opiniami tych ludzi" - powiedział Radiu Centrum Wojciech Kaczmarek.
"Jestem zszokowany zachowaniem się lokalnego społeczeństwa. Przepraszam za słowo - ale dla mnie to jest ciemnogród. W całej Europie spopielarnie głównie znajdują się w miastach. Oni myślą, że ja ich będę truł. To jest nieporozumienie. Wybrałem najlepszy piec jaki tylko może być zastosowany w tej spopielarni. Ta działalność jest obwarowana licznymi wymogami i procedurami, ja je wszystkie muszę spełnić.
Piec, który będzie działał w tej spopielarni będzie najwyższej jakości. Jest on monitorowany przez całą dobę. W momencie, gdy zaczynają być niezgodne normy, urządzenie jest zatrzymywane.
Na postawienie budynku potrzebuję 250-300 metrów maksymalnie, mogę to zrobić w takim miejscu na działce, w którym zażyczą sobie tego mieszkańcy.
Piec dobrej klasy z oprzyrządowaniem to koszt około 1 200 000, reszta to budynek, w którym będzie m.in. kaplica, na to dodatkowo potrzeba ponad 1 000 000. Mogę z Unii Europejskiej uzyskać około 60 % dofinansowania do tej inwestycji. Bez niego nie miałbym szans."
Wniosek inwestora do urzędu gminy w Godzieszach wpłynął w lutym. W tej sprawie ruszyła procedura administracyjna. Decyzję, pozytywną lub negatywną co do budowy spopielarni wyda wójt gminy. Wcześniej jednak włodarz musi sprawdzić czy inwestor spełnia wszystkie wymogi z rozporządzenia ministra infrastruktury. "Powołamy komisję urbanistyczną z niezależnym urbanistą, która sporządzi dla nas specjalistyczną analizę" - powiedział Radiu Centrum Józef Podłużny, wójt Godziesz.
"Analiza urbanistyczna musi doprowadzić do stwierdzenia, czy ten planowany obiekt, m.in. nawiązuje formą, funkcją do obiektów istniejących obok, czy może stanowi jakieś ciekawe uzupełnienie dla tych istniejących już. Analiza będzie stanowiła ostatni etap załatwiania tej sprawy zgodnie z treścią rozporządzenia ministra infrastruktury."
Wójt wyda decyzję najprawdopodobniej do końca kwietnia.
Ważne jest to, że pomimo nacisków i niezadowolenia lokalnej społeczności wójt nie ma możliwości nie załatwienia wniosku inwestora o wydanie decyzji o warunkach zabudowy. Nie jest to decyzja uznaniowa. W przypadku spełnienia przez inwestora warunków określonych w ustawie o zagospodarowaniu przestrzennym (art. 61) ----> (o warunkach, które musi spełnic inwestor możesz przeczytać TUTAJ) <---- i określonych w rozporządzeniu ministra infrastruktury z 2003 roku to decyzja będzie pozytywna. Jeśli inwestor nie spełni choć jednego warunku, decyzja będzie negatywna.
Obecnie w całej Polsce aż w 26 miejscach rozpoczęły się procedury związane z budową spopielarni zwłok, są one na różnych etapach. Dlaczego stało się to tak popularne? "Po pierwsze UE daje potężne dofinansowanie do tego typu działalności. Po drugie, pod koniec ubiegłego roku, te obiekty zostały wyłączone z listy obiektów o znaczącym oddziaływaniu na środowisko. To oznacza, że inwestor nie musi, tak jak wcześniej robić raportu o oddziaływaniu na środowisko" - dodał Józef Podłużny.
wojtys
rc.fm