Wojciech Grzelak

Panie Dyrektorze, jak wygląda sytuacja finansowa kaliskiego szpitala? Przynosi straty, czy wychodzi na zero, a może generuje zysk? Ponad 90 000 złotych to zysk netto za ubiegły rok. Jak to wygląda w pierwszym półroczu tego roku, mamy już jakieś dane?

Tak, ubiegły rok zakończyliśmy dodatnim wynikiem finansowym w wysokości 90 000 zł i to jest prawda. I oczywiście każdy rok jest inny, bo bywały naprawdę „tłuste” lata, gdzie ten wynik finansowy był jeszcze lepszy. Mogliśmy nadwyżki podzielić między pracowników tego szpitala, natomiast z roku na rok on jest coraz mniejszy, bo wymogi Narodowego Funduszu Zdrowia są coraz większe. Żeby spełnić te instytucje a zarazem oczekiwania naszych pacjentów po prostu tego wyniku finansowego będzie coraz mniej i będzie on w niewielkiej sumie. Jeżeli chodzi o ten rok, to jest on dość trudnym rokiem, ponieważ liczba pacjentów leczonych w naszej jednostce wzrasta nieoczekiwanie…

Dlaczego tak się dzieje?

Myślę, że jest to spowodowane tym, że coraz lepsza diagnostyka powoduje, że pacjenci są leczeni bardziej skutecznie w szpitalu, stąd coraz więcej pacjentów pojawia się w naszej jednostce.

Czy placówka publiczna ma szansę finansować swoją działalność i właśnie przynosić zysk, od czego to zależy? Wiele szpitali w kraju jest zadłużonych, cienko przędą, a czasem spotykają się nawet z komornikami...

Myślę, że nie dotyczy to szpitali województwa wielkopolskiego. Jednostka prowadząca, jaką jest samorząd województwa, kontroluje i monitoruje nasze przychody i wydatki, a także i my po zmianie systemu organizacyjnego tego szpitala, czyli jak sobie przypomnieć na czele oddziałów stoją nie ordynatorzy a kierownicy oddziałów, którzy odpowiedzialni są za proces leczenia, a także za wynik finansowy…

Czyli muszą być także menedżerami, tak?

Oczywiście… To jest wyzwanie tych czasów i inaczej być nie może. Po prostu tak jak w gospodarstwie domowym, mamy budżet i w tym budżecie musimy się zmieścić. Nie możemy doprowadzać do takich sytuacji, że nie będziemy kontrolować swoich wydatków i spowodujemy zadłużenie jednostki, a to się wiąże z tym, że trzeba by było likwidować oddziały, które nie spięłyby się finansowo w ciągu swojej działalności. Myślę, że już na tyle jesteśmy doświadczeni i nie tylko zarządzający w tym szpitalu, ale także i cała załoga, bo wynik finansowy nie zależy wyłącznie od dyrektora ani od kierowników oddziałów, ale od wszystkich. Wszyscy oszczędzamy, wszyscy patrzymy, na co wydajemy pieniądze tak, aby dobrze leczyć, nieźle zarabiać i żeby pacjent był zadowolony.

No tak, ale przecież w szpitalu robi się też zabiegi – mówmy wprost – nieopłacalne, bardzo drogie. Na czym jeszcze można oszczędzać? Jak właśnie można…

Cena procedur jest różna i są oddziały, które nie przynoszą zysków, np. oddział zakaźny nigdy nie przyniesie zysków. Tak samo nie przyniesie szpitalny oddział ratunkowy, czy chirurgia ogólna czy chirurgia naczyniowa. To są procedury dość nisko wycenione i pomimo, że standard usług jest wysoki to niestety nie możemy spiąć budżetu w tych oddziałach, ale my już o tym wiemy…

Kierownicy tych oddziałów mają świadomość, że mimo iż się starają…

to generują straty. Ale wiemy o tym i są oddziały, które mają dobrze wycenione procedury, więc niejako kosztem tamtych oddziałów funkcjonują te, które są na minusie.

A jaki wpływ na sytuację finansową mają np. sprzęt, kadra?

Dobry sprzęt... pogarsza nasz wynik finansowy. Niestety, ponieważ amortyzacja tego sprzętu z roku na rok jest coraz większa, mamy nowoczesną aparaturę bardzo kosztowną. W związku z tym w wyniku finansowym to nam nie pomaga a wręcz szkodzi, ale dzięki temu lepiej leczymy, lepiej diagnozujemy naszych pacjentów.

A jeżeli szpital ma lepszy sprzęt, lepszą kadrę to np. NFZ kontraktuje więcej, lepiej, czy to nie ma wpływu?

Kontrakt od kilku lat jest na tym samym poziomie. Kwestia ilości świadczeń może tylko powodować wzrost naszego kontraktu. Tylko przypomnę, że kontrakt z NFZ-em dla kaliskiego szpitala to jest około 130 000 000 złotych, a nasz budżet z innymi dochodami to ponad 140 000 000 zł i w tym budżecie musimy się zmieścić. Coraz więcej nowych podmiotów, chce uczestniczyć w podziale tego tortu finansowanego przez NFZ. W związku z tym my możemy tylko liczyć na więcej pracy na zwiększony kontrakt po przez właśnie pracę, natomiast nie przez wycenę procedur.

Czyli tak naprawdę o sytuacji finansowej szpitala również w jakimś stopniu decydują pacjenci, którzy wybierają daną placówkę, tak?

Na pewno tak, jeżeli będziemy mieli coraz więcej tych pacjentów to z roku na rok, to dzięki temu powiększamy ten kontrakt. Natomiast na pewno nie będzie to generowało dodatniego wyniku finansowego, bo koszt tych zabiegów i leczenia pacjentów jest coraz większy.

Jak zmieniła sytuację szpitala przeprowadzka pogotowia? Dało to oszczędności? Czy jednak dodatkowe koszty?

Myślę, że z korzyścią dla wszystkich, jak funkcjonuje pogotowie najlepiej mogą to ocenić mieszkańcy naszego miasta. W tej chwili włączyliśmy już pod skrzydła naszej dyspozytorni trzy następne powiaty. Myślę, że z korzyścią nie tylko dla naszego miasta, ale dla południowej Wielkopolski ta dyspozytornia i dyspozycja do szczególnych jednostek pogotowia ratunkowego jest sprawniejsza i pogotowie szybciej dociera do miejsca zdarzenia.

Czyli te kłopoty, które wieszczono, one się nie zdarzają?

Każda zmiana powoduje jakieś obawy i myślę, że podobnie z pogotowiem ratunkowym. Ja starałem się, aby skrócić czas dojazdu przez rozmieszczenie tych zespołów pogotowia w dwóch miejscach, plan był w trzech. Ze strażą pożarną nie wyszło, szpital przy ulicy Poznańskiej to jest jedno miejsce stacjonowania, szpital przy ulicy Toruńskiej – drugie. W dobie informacji przekazywanych drogą elektroniczną nie ma to znaczenia, gdzie ta dyspozytornia się znajduje. Ważne, aby jak najszybciej zespół otrzymał polecenie wyjazdu i jak najszybciej dotarł do miejsca zdarzenia.

I działa to w miarę sprawnie?

Tak, działa bez zastrzeżeń, nie mamy najmniejszych kłopotów z tego powodu.

A wieczorynka - to opłacalny interes dla szpitala, czy nie bardzo?

Myśmy się nie nastawiali na to, żeby zarabiać na wieczorynce, chcieliśmy tylko po prostu mieć to w jednym miejscu, aby pacjent, który i tak trafia do naszego szpitala nie był załatwiany w szpitalnym oddziale ratunkowym, bo przypomnę, że szpitalny oddział ratunkowy powinien przyjmować pacjentów w stanie zagrożenia życia. Natomiast leczenie w zakresie podstawowej opieki zdrowotnej powinno odbywać się w przychodniach, natomiast w godzinie nie funkcjonowania tych przychodni powinien pacjent mieć udzieloną pomoc właśnie w tej instytucji pomocy wieczorowej świątecznej. Przyjęliśmy bardzo dużo pacjentów, funkcjonujemy od miesiąca marca, w tej chwili przyjęliśmy ponad 10 000 pacjentów wieczorowej pomocy i świątecznej. Udzieliliśmy ponad 2 500 porad pielęgniarskich, zabiegów, iniekcji i temu podobne, nawet porad telefonicznych. Uważam, że w ten sposób, w jaki sposób pomagamy szpitalnemu oddziałowi ratunkowemu, a także edukujemy naszych pacjentów, że tam powinni się zgłaszać z takimi dolegliwościami, które nie wymagają leczenia szpitalnego.

Czyli SOR został chociaż odrobinę odciążony?

Tak, i to jest zauważalne, na razie w niewielkim stopniu, bo jeszcze trzeba wyedukować nasze społeczeństwo, że tak właśnie być powinno.

A czy zdarza się tak, że jeżeli ktoś przyjeżdża na SOR to lekarze kierują na wieczorynkę, mówią „Tak rozumiem, ale pomoc właściwa zostanie udzielona Pani/Panu w tym i w tym miejscu”?

Tak i to z taką sytuacją spotykamy się codziennie. Pacjent po raz pierwszy, zgłaszający się do szpitala jest zdezorientowany, gdzie faktycznie ma być mu udzielona ta pomoc, chociaż wyraźnie jest napisane, że pomoc wieczorowa jest w budynku B, a szpitalny oddział ratunkowy w budynku A, ale nie gniewamy się z tego powodu, udzielamy informacji, że taki i taki pacjent z takim i takim schorzeniem tą pomoc otrzyma 20 m dalej.

Panie Dyrektorze, a jaką opinią cieszy się kaliski szpital? Zdobywa wyróżnienia i nagrody...

Ja myślę, że najważniejszą nagrodą to jest ocena pacjenta, prawda? W piątek w salach Zamku Królewskiego w Warszawie odebrałem nagrodę za modernizację budynku technicznego i gospodarczego wraz z systemem grzewczym. Nagroda od ministra ochrony środowiska, główna nagroda, jedyna w Polsce, a także wyróżnienie jako modernizacja roku 2013. To jest dla nas bardzo ważne, możemy się tym chwalić, ale najważniejsze, że wzrasta liczba pacjentów i chcą się u nas leczyć, bo to jest taki wskaźnik, który ocenia działalność tego szpitala. Przypomnę, że jeszcze niedawno mięliśmy 34 000 pacjentów rocznie, w ubiegłym roku było 35, a w tym roku już się zapowiada na 37 000.

Panie Dyrektorze, a docierają do Pana również głosy krytyczne, jeśli tak to, czego dotyczą i czy bierze je Pan jako szef placówki pod uwagę?

Ja myślę, że tam gdzie leczy się pacjentów a to są osoby zniecierpliwione, schorowane niekiedy mają pretensje uzasadnione, niekiedy też i nie. I z tym musimy się zmierzyć i traktować każdego chorego bardzo poważnie - nie przyszedłby do nas, gdyby nie miał problemu i myślę, że takie skargi się zdarzają. Głównie dotyczą to spraw ludzkich, ale należy też zauważyć, że ta liczba skarżących, niezadowolonych z procesu leczenia, oczywiście nie wszystkie przypadki są uzasadnione, ale też takie się zdarzają. Po prostu jest to szpital i różne czynniki mają na to wpływ.

Czy są w kaliskim szpitalu oddziały modelowe, takie które pacjenci zachwycają się i chwalą, czy są takie, które wymagają pewnej pracy, czy to technicznych, sprzętowych, czy może ludzkich?

Na pewno, jak w każdej jednostce wiele jest do zrobienia i myślę, że takim modelowym oddziałem jest kaliska kardiologia, czy neurochirurgia, czy neurologia z docinkiem udarowym. Trzeba przeprowadzić remont w oddziałach wewnętrznych, trzeba myśleć dalej o przeniesieniu ginekologii z położnictwem i salą porodową do szpitala przy ulicy Toruńskiej. To są wyzwania na następne lata i z tym trzeba się zmierzyć, potrzebne są tylko pieniądze i to duże pieniądze.

A z ludźmi problemu nie ma?

Problem będzie z lekarzami, bo część wyjechała za granicę, część nie chce się kształcić w tym kierunku, wiele osób, bo studia są trudne i długie i coraz mniej mamy lekarzy na rynku, a potrzeby są coraz większe.

(Radio Centrum 106.4 - Maglownica – 5. września 2014 – Gość: dyrektor kaliskiego szpitala – Wojciech Grzelak - Prowadzenie: Małgorzata Sudoł)