TakSięMówi

Gościem programu TAKsięMÓWI jest Jarosław Urbaniak, poseł na sejm i były prezydent Ostrowa Wielkopolskiego. Cieszę się, że znalazł Pan dla nas czas. Minęły co prawda dwa lata, ale zadam to pytanie: bolało?

A cóż zabolało?

Czekałam na taką reakcję. Czy zabolały te przegrane wybory prezydenckie, bo niektórzy to Panu zarzucają?

Taka robota. Pewnie, że zabolało. Skłamałbym, gdybym powiedział, że nie, ale w życiu wiele jest takich rzeczy. Trzeba się otrzepać i iść dalej. Mnie to sie udało – otrząsnąć, iść dalej i wygrać wybory parlamentarne.

Obecna prezydent Ostrowa Beata Klimek jest zapraszana do naszego programu od dwóch lat. Za pierwszym razem powiedziała, że nie, za drugim nie udzieliła odpowiedzi w ogóle. Jak Pan myśli dlaczego?

Pewnie dlatego, że króluje jeden argument: „Wygrałam wybory i to wystarczy”. Więcej nie rozmawiamy o niczym, nie usprawiedliwiamy się, nie tłumaczymy z tego, co robimy, a tym bardziej z tego, czego nie robimy. A zaniechania w Ostrowie jest bardzo dużo. Teraz ja rządzę i proszę mi się tu nie interesować, co sie dzieje w mieście.

To wyraźnie podkreślił na ostatniej sesji radny Motylewski, który do radnych opozycji pewnym tonem ogłosił: ”Teraz się wszystko zmieniło”. Faktycznie zmieniło się?

Zmieniło się już dwa lata temu. Na początku jeszcze niektórzy mówili, że dajmy czas, pierwszy rok jest trudny, zobaczymy jak będzie. Tym bardziej, że pani prezydent nie miała wcześniej wielu doświadczeń, zwłaszcza w kierowaniu ludźmi. Należało więc dyplomatycznie milczeć, ale skala zaniechania jest ogromna. I mówimy tu o odstąpieniu od realizacji projektów, zwłaszcza tych dużych, które były już przygotowane i czekały na realizację. Do nich były gotowe projekty techniczne i odbyły się wstępne rozmowy w instytucjach, które dysponują europejskimi pieniędzmi w sprawie dotacji. Wystarczyło to dokończyć.

Mówimy o Pana kadencji, która dla miasta była rekordowa pod względem dużych inwestycji i pozyskanych pieniędzy zewnętrznych. Inne miasta mogły o tym pomarzyć, jak choćby o ramie komunikacyjnej.

Ramie, która w pierwszej wersji była prawie skończona. Kolejnym etapem miało być coś, co kiedyś wydawało się nieosiągalne ze względu na ogromne koszty przekraczające możliwości budżetowe średniego miasta. Jednak możliwość skorzystania z dotacji unijnych sprawiła, że ta inwestycja znalazła się na wyciągnięcie ręki. Można pozyskać duże pieniądze, jeśli się to dobrze napisze we wniosku i dobrze uzasadni. Była szansa, żeby rozwiązać ogromny problem komunikacyjny jaki ma Ostrów. W naszym mieście jest 60 000 pojazdów , a nie mieszka tu tylu dorosłych, którzy mają prawo jazdy.

Ale wiemy już, że miasto nie dokończy ramy komunikacyjnej w takiej formie. Mimo to w świat poszła informacja, że nie tylko dokończy, ale jeszcze zrobi to o 11 000 000 taniej niż zakładano.

Oszczędność na zasadzie takiej, że się czegoś nie zrobiło to rewelacyjny argument.

Ale jaki znakomity piar.

Ale jaki śmieszny. Zamiast prawdziwej ramy komunikacyjnej, która by rozwiązała choćby problem wąskiego gardła pod wiaduktem krotoszyńskim, będziemy mieli kawałek dróżki łączącej Kaliską z Grunwaldzką. Wygląda to raczej na techniczny dojazd do OZC.

I do spalarni, o której coraz głośniej się mówi, że ma powstać przy Grunwaldzkiej.

O tym mówił obecny prezes OZC Marian Kupijaj. No świetny prezent dla ostrowian. Na pewno spalarnia będzie mniej smrodzić niż auta, które miały tamtędy jeździć.

I to wszystko w ramach kampanii ekologicznej, która się we wrześniu rozpoczęła.

Ale to tylko ulotki. Sądzę, że jednak trzeba walczyć z dymem, a nie wysyłać ulotki i wieszać plakaty.

Ogromne inwestycje, pozyskane pieniądze, a ostrowianie dwa lata temu i tak wybrali becikowe i basen, ale nikt nie zapytał skąd wezmą się pieniądze na utrzymanie tych obiektów. Gdzie był błąd, że Pana kadencja nie obroniła się w wyborach?

Taki był czas, że obronił sie populizm. Politolodzy mówią o tym, że są fale – czasami liczą się konkrety, a następnym razem same obietnice. No i były czcze obietnice, a ostrowianie wybrali według zasady: może będzie lepiej. A okazało się, że nie jest lepiej, a dużo gorzej. Wyprzedzają nas okoliczne samorządy, które kiedyś mogły nam tylko pozazdrościć pozyskanych pieniędzy. Teraz jak słyszę, że Zduny pozyskały 3 000 000 złotych, to tak jakby Ostrów pozyskał 30 000 000.

Ale nie żeby Pan coś Zdunom zarzucał?

No nie, to piękne miasteczko jest. Perełka wielkopolska, niech się rozwija.

Ale wie Pan, że cokolwiek Pan powie, skrytykuje obecne władze, to i tak komentarz będzie taki: No tak, nie może pogodzić się z przegranymi wyborami.

Nie było łatwo, ale minęły dwa lata. To sporo, a ja nadal jestem mieszkańcem Ostrowa. I przeszkadza mi to, co się dzieje, albo raczej to, czego nie ma. Oczywiście wiem więcej od przeciętnego mieszkańca, jak daleko poprowadzone były przygotowania do różnych inwestycji i podwójnie bolą mnie te zaniedbania. Zatrzymano budowę ramy komunikacyjnej, nie buduje się nowych ścieżek rowerowych, a za moich czasów powstało ich 40 kilometrów. Teraz słyszę, że już wystarczy i można jeździć ulicą. Polecam każdemu – wyjazd na ulicę rowerem, z dzieckiem w foteliku i przejazd obok tira.

Na ostatniej sesji rady miejskiej doszło do spięcia pomiędzy Panem a prezydent Beatą Klimek. Zarzucił Pan ostrowskim urzędnikom niedouczenie, brak wykształcenia i nieróbstwo jak choćby w szeroko rozbudowanej komórce pozyskiwania zewnętrznych funduszy.

Pani redaktor chyba taką pigułkę zrobiła – moja wypowiedź plus liczne komentarze. Ale faktycznie jest kilka poważnych nazwisk, które z urzędu odeszły, teraz pracują dla innych samorządów i tam płynie strumień europejskich pieniędzy. Nie zatrudniałem ich, zastałem w urzędzie obejmując funkcję prezydenta i zaufałem, że znają się na swojej pracy. Pani prezydent Klimek zarzucała, że nie ma takiego samorządu, który by wygrywał i realizował 100 procent wniosków. To nieprawda – takim samorządem był Ostrów i działo się to dzięki pracy Karoliny Pilarczyk - Dworaczyńskiej, która dziś pracuje dla Kępna czy Dariusza Mikołajewskiego, który pisze teraz wnioski dla samorządu w Kaliszu. A to oni gwarantowali, że przez 4 lata mojej kadencji nie odrzucono nam żadnego wniosku. Ale przecież w urzędzie pracowało dużo więcej osób i większość z nich jest tam nadal więc problem leży bardziej w zarządzaniu nimi. Jeżeli panu wiceprezydentowi trzeba na sesji podpowiadać liczbami, pokazując furtkę dla ramy komunikacyjnej, którą można wykorzystać przy pisaniu wniosku, to powodzenia życzę.

Jaka to furtka?

Uwzględnienie problemu wąskiego gardła, jakim jest droga pod wiaduktem krotoszyńskim. Są badania zrobione przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad, które pokazują, że tamtędy przejeżdża 30 000 pojazdów dziennie. Takiego drugiego miejsca nie ma w całym kraju. I na rozwiązanie tego problemu dostalibyśmy na pewno dotację i to niemałą. Można to było wykorzystać.

A nie wykorzystano mimo, że urzędników jest niemal 30 więcej niż w Pana kadencji.

Nie dość, że więcej to jeszcze dowiaduję, że spółka MZK złożyła wniosek o dofinansowanie zakupu autobusów, a wniosek pisała firma zewnętrzna. To o czym mówimy. Za moich czasów to było niemożliwe, bo po to byli zatrudnieni urzędnicy.

Ale oni twierdzą, że zawsze dla nich pisała firma zewnętrzna.

To chyba personalnie dla nich, bo o tym też słyszałem , ale na pewno nie dla spółki.

Po tym wszystkim, co Pan dziś powiedział, nie ma Pan uczucia, że patrzy na swoje dziecko, które ktoś zaniedbuje?

Dlatego ta moja reakcja na sesji. Odrzucenie dalszej budowy ramy komunikacyjnej było tą kroplą, która urwała ucho dzbana. Jeśli się odstępuje od realizacji wyczekiwanych inwestycji, to naprawdę serce boli.

To jeszcze na koniec – oprócz denerwowania się tym, co dzieje się w Ostrowie czym się Pan dziś zajmuje?

Pracuję w parlamencie i ostatnio sporo słychać o tym, co się tam dzieje, choć nie są to najlepsze dni. W wyniku działań partii rządzącej mamy raczej obraz parlamentu, który jest krzykliwy i nie słucha ludzi. Wszyscy wiedzą o burzy wokół aborcji, ale również o tym, że ta burza uratowała program in vitro, bo część posłów wycofała podpisy spod projektu ustawy więc było warto.

Bardzo dziękuję za spotkanie.

Radio Centrum 106.4 - TAKsięMÓWI_7. października 2016_Gość: Jarosław Urbaniak – poseł na sejm, były prezydent Ostrowa Wielkopolskiego. Prowadzenie: Arleta Zeidler