Rafał Żelanowski

Panie radny, co z kaliskim centrum radioterapii? Bo buduje się, dużo się mówiło, a teraz pojawiają się głosy, że są kłopoty. Są, rzeczywiście?

Jak każda inwestycja, wszystko co budujemy, tworzymy od nowa, musi rodzić jakieś problemy. Nigdy wszystko nie idzie idealnie. W planie budowlanym się zmieściliśmy, budynek jest skończony, praktycznie rzecz biorąc wyposażony, brakuje tylko jednego urządzenia, na które czekaliśmy na dotacje z Ministerstwa Zdrowia, niestety w tym roku Ministerstwo Zdrowia nie znalazło środków i przesunęło to na rok 2015. Czynimy starania, żeby to urządzenie zostało dofinansowane z Ministerstwa Zdrowia, ale mamy już plan awaryjny, żeby to zrobić w inny sposób, jeśli nie uda się pozyskać środków z Ministerstwa Zdrowia, żeby jeszcze w tym roku – z małym opóźnieniem, miesięcznym może dwumiesięcznym – centrum radioterapii w Kaliszu ruszyło.

Do tego planu awaryjnego za chwilę wrócimy, ale co to za urządzenie, na ile ono jest istotne, że rzeczywiście blokuje całą inwestycję? Powiedział pan, że jest właściwie cały budynek, całe centrum właściwie wyposażone – to czego brakuje?

Brakuje cyklotronu, jednego z dwóch, które są potrzebne, by sprawnie działała radioterapia.

Czym jest cyklotron?

To jest urządzenie napromieniowujące pacjentów, konkretnie celowane w nowotwór, żeby nie uszkadzać tkanek, innych poza nowotworem oczywiście. Nie jest to w pełni możliwe, ale pozwala na jak najmniejsze szkody poza zniszczeniem nowotworu. Jedno takie urządzenie mamy, natomiast drugiego nam brakuje, właśnie mieliśmy dostać dotację z Ministerstwa Zdrowia, niestety w tym roku się to nie udało.

Ale z tym jednym nie da się otworzyć placówki?

Niestety, niestety nie, będzie to dość kulawe, więc aby zacząć wolimy poczekać trochę, ten miesiąc-półtorej i zacząć tak, jak to powinno funkcjonować, na najwyższym poziomie, na jakim możemy świadczyć usługi, a nie robić jakieś rozwiązania zastępcze, które mogą być nie w pełni dobre dla pacjentów. Myślę, że lepiej ten miesiąc jeszcze poczekać, niż robić prowizorki, które potem mogą być, jak znamy życie, długotrwałe. A plan awaryjny mamy w zanadrzu i myślę, że w razie czego będzie on uruchomiony.

Możemy uchylić rąbka tajemnicy?

Znaczy nie mogę powiedzieć szczegółów, ponieważ jesteśmy jeszcze przed komisjami, przed sesjami, które rozstrzygną te decyzje, a decyzje zależą od radnych... Generalnie chodzi o to, by się to załatwiło własnymi siłami, jako samorząd województwa.

Jakie są te kwoty? Bo niemałe, jak sądzę.

No, to jest kwota rzędu kilku milionów złotych.

Czy możemy coś obiecać przyszłym pacjentom centrum – kiedy będą mogli być tutaj leczeni?

Tak jak powiedziałem – trudno dokładnie podać datę, że to będzie 15 listopada na przykład – natomiast czynimy wysiłki, by zamiast w październiku, jak to było pierwotnie planowane, najpóźniej do końca roku uruchomić centrum radioterapii w Kaliszu.

Ale na pewno nie będzie tak, że to centrum będzie musiało czekać aż do końca przyszłego roku?

Nie, nie - to w ogóle nie wchodzi w rachubę i nie braliśmy takiego wariantu w ogóle pod uwagę.

Co z kadrą medyczną?

Kadra medyczna jest zabezpieczona, bo struktura organizacyjna jest taka, że jest to oddział Wielkopolskiego Centrum Onkologii w Poznaniu i Wielkopolskie Centrum Onkologii zapewniło kadrę medyczną, także będą lekarze tutaj z Poznania dojeżdżać i obsługiwać pacjentów.

Czyli możemy być spokojni?

Tak. Tak jak mówię, trudno przewidzieć wszystkie niedogodności inwestycji, która kosztuje 50 milionów złotych – bo musimy sobie zdać sprawę, że jest to olbrzymia inwestycja, za 50 milionów złotych, z bardzo specjalistycznym wyposażeniem – i czasami plany, które mamy, nie zawsze dopną się co do minuty, co do szczegółu, co do każdej złotówki. Przesunie się to troszkę w czasie, ale nie na tyle, aby pacjenci musieli myśleć o tym jako przyszłości nieodgadnionej, tylko najwyżej o kilka miesięcy.

Zmieńmy temat – kadencja sejmiku na finiszu - jakie to były lata? Tłuste, chude, co się udało, a co się nie powiodło?

Może zacznę od tego, co się udało najbardziej w moim odczuciu. Mieliśmy zakończenie perspektywy unijnej 2007-2014 i to była bardzo udana kadencja dla południowej Wielkopolski. Mam przed sobą takie zestawienie akurat, 6 powiatów południowej Wielkopolski, środków, które wydaliśmy tu z programów unijnych, tylko z Wielkopolskiego Programu Regionalnego, czyli jednego z sześciu takich poważnych działów i podliczając te pieniądze, jest to rząd kilkuset milionów, powyżej 500 milionów złotych, przetransferowanych na południową Wielkopolskę. I są to inwestycje duże, małe, bardzo duże, zależnie od skali działań.

A te najbardziej wyraziste, te, które można zobaczyć, poczuć, odczuć?

Wyraziste – jest ich wiele: drogowych – widzimy w Kaliszu remonty dróg, akurat to też jest z programu operacyjnego, Wielkopolskiego Regionalnego Programu Operacyjnego na 40 milionów złotych. Kalisz jest może nieprzejezdny, no to jest niestety nieprzyjemny skutek, ale te drogi wymagały remontu,bo wszyscy, którzy tu jeżdżą -a ja jeżdżę codziennie drogami kaliskimi – wiedzą, że wymagały i myślę, że po tych remontach będzie nam przyjemniej i łatwiej poruszać się po tym mieście. To jest jeden przykład. Drugi – centrum Pleszewski Sport sp. z.o.o., czyli aquapark w Pleszewie – przykład z zupełnie innej dziedziny. Kolejny? To będzie na przykład park technologiczny Delphi w Ostrowie, gdzie zainwestowane zostało 10 milionów złotych w rozwój przedsiębiorstwa, ale przede wszystkim w innowacyjność tego przedsiębiorstwa., które ma wdrażać nowe technologie w naszym regionie. To między innymi przyczyniło się do tego, że firma Delphi chce inwestować dalej w regionie, a nie, jak pierwotnie planowała, w Rumunii czy Słowacji. To jest nasz sukces lokalny, ponieważ zatrzymaliśmy dużego przedsiębiorcę amerykańskiego dzięki wsparciu nowoczesnych rozwiązań inwestycyjnych i ten przedsiębiorca stwierdził, że jest taki dobry klimat w Polsce, że on chce dalej w południowej Wielkopolsce inwestować.

Pan mówi tutaj o dużych pieniądzach unijnych...

Ale są też małe, takie drobne rzeczy, które ważne są z punktu widzenia społeczności lokalnej, jak na przykład inwestycje w świetlice wiejskie czy parki na wsiach. Przykładowo w Topoli Osiedle w gminie Przygodzice powstał z programu regionalnego taki mały park, który ogniskuje społeczność lokalną wokół tego miejsca, daje im możliwość wypoczynku w dobrych warunkach. To są też małe inwestycje, ale będące ważne dla tej małej, lokalnej społeczności.

No tak, ale jeżeli teraz wybierzemy się na sesje rad gmin, rad powiatów w regionie, to zazwyczaj słyszy się, że nic się nie udało, nie mamy funduszy unijnych... Można było więcej?

To wszystko oczywiście zależy od aktywności lokalnych włodarzy gmin, powiatów, ponieważ to oni składają aplikacje oraz od przedsiębiorców, którzy też składają aplikacje do programów operacyjnych. Reszta jest przez nas wdrażana i oceniana jako Samorząd Województwa. Jeśli nie ma aktywności, to oczywiście w danym miejscu może coś nie wychodzić, bo wójt, burmistrz czy starosta może tej aktywności nie wykazywać i wtedy te inwestycje są słabe – ale w mojej obserwacji, a jeżdżę dużo po regionie, bo reprezentuję ten region w sejmiku, naprawdę zmienia się bardzo dużo tutaj, właśnie też dzięki środkom unijnym i bardzo dużej aktywności jednak lokalnej. Myślę, że ci malkontenci nie chcą dostrzec tego, co się zmieniło w ich bezpośrednim otoczeniu, bo to widać na wyciągnięcie ręki.

Jeżeli chodzi o Kalisz, Ostrów, te największe ośrodki, to one są aktywne, tutaj rzeczywiście udało się wiele, czy mogłoby być więcej i lepiej?

Myślę, że tutaj mamy pełny sukces, to jest coś, co zapobiegliwie, między innymi ja, staraliśmy się w województwie przygotować. To jest proces, który trwał 7-8 lat, po strategii rozwoju województwa 7 lat temu, między innymi dzięki moim zabiegom udało się zapisać aglomerację ostrowską jako drugą, równoprawną... Ostrowsko-kaliską, albo kalisko-ostrowską, jak kto woli – jako drugą, równoprawną aglomerację wobec poznańskiej. Wówczas wydawało się, że jest to pusty zapis w strategii, ale dzisiaj okazało się, że jak Unia zmieniła priorytety w nowej perspektywie, jest to zapis bardzo ważny, ponieważ pozwolił wydzielić stosowną pulę pieniędzy – około 250 milionów złotych – na rozwój tylko tej aglomeracji, także to są pieniądze tylko dla rozwoju tylko aglomeracji kalisko-ostrowskiej, zabezpieczony na te projekty lokalne, które nie muszą stawać w konkursie z innymi projektami – czy to poznańskimi, czy bilskimi, czy konińskimi. Mamy je dla siebie – jak je wykorzystamy, oczywiście to jest nasza rola i rola włodarzy tychże gmin, które wchodzą w skład aglomeracji.

Właśnie trwają prace nad parafowaniem porozumienia. W tej chwili samorządy wyrażają zgodę na przystąpienie do takiego porozumienia, aby to rzeczywiście mogło zacząć się kręcić – i tutaj też się pojawiają głosy krytyczne. No nie dalej niż w ostatni czwartek, na sesji w Kaliszu było dosyć głośno, bo część radnych miała dosyć poważne wątpliwości czy to ma tak wyglądać, czy to rzeczywiście warto, a kto te pieniądze dostanie, a co rzeczywiście się z tymi pieniędzmi stanie... Jak to jest rzeczywiście? Warto, nie warto? Kto dostanie?

Pytanie jest takie – czy warto te pieniądze wziąć do nas, czy zostawić je innym, którzy chętnie je zagospodarują. Dla mnie odpowiedź jest oczywista – lepiej wziąć je tu, lokalnie – i to nawet ma korzystny wpływ nie tylko na nasze powiaty, te dwa, kaliski i ostrowski, ale również na sąsiednie: pleszewski, krotoszyński, jarociński, czy kępiński, czy ostrzeszowski, z uwagi na to, że ci mieszkańcy też korzystają z różnych skutków działań aglomeracyjnych, na przykład w postaci oferty kulturalnej czy wypoczynkowej. Chociażby w aquaparku czy w Piaskach-Szczygliczka w Ostrowie – aquaparku w Kaliszu. Warto, tylko myślę, że istnieje jeszcze pewne niezrozumienie wśród niektórych włodarzy lokalnych, czyli niektórych wójtów, prezydentów czy radnych, tego, że to nie mają być środki dla jednej miejscowości. To nie mają być środki, które dadzą Kaliszowi, Ostrowowi, Godzieszom, Skalmierzycom czy innej gminie konkretny zysk. Owszem, jeśli ta miejscowość wykaże, że ten zysk oddziałuje na całą aglomerację, to dostanie sama te środki, ale to są wyjątki. Raczej chodzi o inicjatywy, które będą łączyć przynajmniej kilka gmin w jedną całość w danym projekcie.

Jakie projekty będą promowane, o co tak naprawdę chodzi? Na co będzie można dostać pieniądze?

Można dostać na wszystko – od sfery społecznej po głęboką infrastrukturę – kwestia tego, na co będą rozdzielone, to już jest decyzja lokalnych ośrodków zarządzających, które będą tworzyły gminy będące w aglomeracji ostrowsko-kaliskiej, kalisko-ostrowskiej, natomiast zespół projektów został już przez gminę przygotowany. To jest około 100 projektów, 80-ciu, 70-ciu, nie pamiętam dokładnie, ale to jest rząd kilkudziesięciu projektów. W tej chwili trudno by było mi wymienić wszystkie te projekty, ponieważ będą one dopiero oceniane, to są jakby intencje – że te projekty chciałyby gminy realizować. Im szerszy mają zasięg niż jedna gmina, tym większe szanse, że będą zrealizowane.

Kto będzie to oceniał, kto będzie decydował ostatecznie?

Najpierw będziemy oczywiście lokalnie tu oceniać, ma powstać zespół oceniający wyłoniony przez gminy i będzie to kontrolowane przez zarząd województwa.

To na koniec naszej rozmowy proszę jeszcze powiedzieć – poza ZIT-ami, nowe rozdanie unijnych funduszy – na co tym razem będzie kładziony nacisk, co zrobić, żeby rzeczywiście zdobyć te pieniądze? A będzie ich sporo.

Pieniędzy będzie więcej – Wielkopolska w poprzednim rozdaniu została doceniona jako jeden z dwóch regionów o najlepszym wykorzystaniu tych środków, w związku z tym dostaliśmy premię 200 milionów euro dodatkowo do wykorzystania, ponieważ już gdzie indziej tego się nie dało zrobić. W związku z tym mamy trochę więcej nawet w proporcji pieniędzy na tę perspektywę. Różnica polega na tym, że więcej pieniędzy będzie przesuniętych do tak zwanych społecznych działań, czyli dawnego Kapitału Ludzkiego, czyli na działania nie inwestycyjne, a na działania mające na celu podnoszenie kwalifikacji, aktywizację bezrobotnych, wykluczonych osób, niepełnosprawnych, różnych działań kulturalnych i oświatowych, które mają poszerzać zdolności i umiejętności społeczne w naszym regionie. To będzie pula, która będzie sięgała około 40% środków.

Przygotowujemy się zatem do pozyskiwania unijnych pieniędzy, no i jednocześnie przed nami wybory. Czy one mogą coś zmienić?

Procedura jest już prawie została zakończona w kontekście podpisywania wszelkich dokumentów, które mogą uruchomić środki z nowej perspektywy. Ona się myślę zakończy gdzieś w końcu roku/początku następnego, więc wtedy już będzie można w nowych konkursach uczestniczyć. Myślę, że wybory jako takie nie zmienią – niezależnie kto wygra – pewnej idei, czyli tego, by skutecznie te środki wykorzystywać i wydaje nam się, że do tej pory udało się wypracować mechanizmy w Wielkopolsce bardzo dobre, które mogą stanowić wzór dla innych województw i nawet jeśliby – z mojego punktu widzenia – nastąpiła zmiana, nie daj Boże, władzy, to myślę, że dzisiejsza opozycja też zachowałaby pewien ogólny pomysł na tego typu działania.

(Radio Centrum 106.4 - Maglownica - 26. września 2014 - Gość: Rafał Żelanowski, radny i szef komisji zdrowia Sejmiku Województwa Wielkopolskiego - Prowadzenie: Małgorzata Sudoł)