Piotr Lisowski

Moim i Państwa gościem jest Piotr Lisowski - miejski radny, do niedawna we Wspólnym Kaliszu - teraz wraz z dwiema radnymi w nowym klubie Tak dla Kalisza. Dzień dobry.

Dzień dobry, witam i dziękuję serdecznie za zaproszenie.

Dlaczego Tak dla Kalisza, a nie Wspólnego Kalisza i jego szefów, czyli Grzegorza Sapińskiego i Piotra Kościelnego?

Zrezygnowaliśmy ze współpracy z klubem Wspólny Kalisz i wyszliśmy z niego dlatego, że oczekiwaliśmy długo na to, żeby nas przyjąć do Stowarzyszenia Wspólny Kalisz. Niestety nie mogliśmy się doczekać, mimo złożonych tam naszych aplikacji. No i złożyło się na to jeszcze kilka różnych spraw, między innymi współpraca w radzie, która nie szła zbyt dobrze, mieliśmy pewne uwagi i wątpliwości. Uznaliśmy, ze oddzielnie będziemy mogli lepiej reprezentować mieszkańców w radzie.

A Wspólny Kalisz twierdzi, że Pan Radny i radne - Magdalena Spychalska i Małgorzata Zarzycka odeszliście, bo chodziło o polityczne handle, wymuszanie najlepszych miejsc na przeszłych listach wyborczych. Czyli, jednym słowem, prawie zarzut szantażu.

Tak. Gdy usłyszałem to po raz pierwszy, to się naprawdę świetnie ubawiłem. Myślałem, że to jest primaaprilisowy żart, ale to było trochę daleko do pierwszego kwietnia. Być może chodziło z tamtej strony o taki handel, natomiast my nigdy o tym nie myśleliśmy. Zawsze nam chodziło o to, żeby jak najlepiej pracować dla miasta, a nie walczyć o jakieś miejsca na listach wyborczych. Tym bardziej, że wybory są dla nas bardzo, bardzo daleko i w ogóle nie wiadomo, czy weźmiemy w nich udział. Choć jeżeli nasz projekt, który planujemy, projekt samorządowy - Tak dla Kalisza - się rozwinie, a mamy takie plany, i będzie poparcie ze strony mieszkańców Kalisza i regionu, to na pewno wystartujemy w takich wyborach, ale wtedy nie było o tym mowy. Zresztą, poprosiliśmy osoby, które wydały to oświadczenie – kłamliwe, bo tam naprawdę były kłamstwa w tym oświadczeniu – żeby je wycofały. Mam nadzieję, że go wycofały, bo takie informacje do mnie doszły, natomiast nie było z ich strony żadnego sprostowania, trochę nas to martwi.

Nie zostaliście państwo przeproszeni?

Tak, osobiście tak. I nawet ze strony członków Wspólnego Kalisza usłyszeliśmy, że będą w stanie wystąpić z nami na konferencji prasowej i powiedzieć, że nigdy tego typu handle nie miały miejsca.

Kiedy ta konferencja prasowa?

No właśnie czekamy, myśleliśmy, że to z ich strony wyjdzie, skoro takie oświadczenie wypłynęło z ich strony, ale jakoś się nie możemy doczekać.

Wspólnemu Kaliszowi został obecnie jeden radny, czyli Edward Prus. Marnie, jak na przewodnią siłę polityczną Kalisza, którą miał być…

Tak, koalicja obecnie, to są praktycznie dwie duże partie polityczne: SLD i PiS. Powiem szczerze, że jak po raz pierwszy wkraczałem do tej koalicji, to myślałem, że to będzie taka koalicja nastawiona na mieszkańców, na ludzi biednych, samotnych, która się będzie głównie tymi problemami zajmowała. Natomiast troszkę te dwie duże partie, które wykazują się taką dosyć dużą wrażliwością społeczną, odeszły od tych ideałów, to mnie smuci. To była również jedna z przyczyn, dla których odeszliśmy z tej koalicji.

Jak dobrze i jak długo znał Pan Grzegorza Sapińskiego czy też jego szefa w stowarzyszeniu Wspólny Kalisz - Piotra Kościelnego , zanim zdecydował się Pan kandydować w wyborach w ich barwach?

Zostałem zaproszony na ten listy. Poznałem Grzegorza Sapińskiego parę miesięcy przed tym, zanim zostałem zaproszony. Natomiast Piotra Kościelnego poznałem już będąc na listach Wspólnego Kalisza w wyborach samorządowych.

Właśnie częściowo odpowiedział pan na kolejne moje pytanie: z wykształcenia i z zawodu jest pan lekarzem. Teraz także radnym. To idealne połączenie by prosić właśnie pana o diagnozę dotychczasowego przebiegu kadencji prezydenta Sapińskiego. Pokuśmy się o taki bilans dziecka na roczek i trochę.

Na roczek i trochę - okej. Prezydent Sapiński wygrał te wybory w drugiej turze z dość dużym poparciem, to było 60% w drugiej turze. To jest znaczne poparcie, czyli ludzie zawierzyli mu, pokładali w nim duże nadzieje i myślę, że pokładają nadal. Troszkę odszedł od tych ideałów: mówił o transparentności, mówił o służebności. Mówił o równomiernym, zrównoważonym rozwoju. I te hasła nas również porwały i myślę, że porwały też mieszkańców Kalisza. Natomiast nie można mówić o zrównoważonym rozwoju, jeżeli buduje się stadion z podgrzewaną murawą, a nie zadba się o ogrzewanie mieszkań na przykład w okolicach Rynku. To jest priorytet, przynajmniej dla nas. Transparentność, czyli najpierw dyskutujemy jak zrealizować dany projekt, a dopiero go później go realizujemy, a nie, że najpierw powstaje projekt, a później dopiero są konsultacje. No, jedynym wyjątkiem mogą chyba być tylko konsultacje w sprawie herbu miasta, ponieważ trzeba to było skonsultować zanim się przedstawiło mieszkańcom z Komisją Heraldyczną w Warszawie, nie było proste zaprosić Komisję Heraldyczną do Kalisza, trzeba było się udać tam.

Słowo podsumowania – dobrze jest? Czy średnio?

Ja mam nadzieję, że będzie lepiej. Dlatego między innymi postanowiliśmy zrobić to, co żeśmy zrobili – wystąpiliśmy z klubu Wspólny Kalisz, wystąpiliśmy z koalicji – bo to było jednoznaczne,. Mamy nadzieję, że koalicja również się zreflektuje i PiS razem z SLD nie będą szły za rączkę jedną wybraną wspólnie drogą i realizowały swoich projektów, tylko będą myślały o mieszkańcach miasta i będą wszystko robiły dla mieszkańców miasta. Natomiast pan prezydent Grzegorz Sapiński został wybrany przez kaliszan, został wybrany w demokratycznych wyborach i mamy nadzieję, że te pokładane nadzieje, te obietnice wyborcze będzie realizował. Jeżeli tak będzie, to na pewno będziemy go w tym wspomagać.

Ale Grzegorz Sapiński z biegiem czasu dosyć odczuwalnie wycofał się z roli lidera w publicznym życiu politycznym miasta. Pierwsze skrzypce wszędzie i zawsze – i widać, że z rosnącą chęcią – grywa teraz wiceprezydent Kościelny. Często nasuwa się porównanie do psychiczno-politycznej relacji Kaczyński–Szydło. Jeszcze w kampanii wyborczej wiceprezydent wspominał coś o zamianie miejsc z prezydentem Sapińskim. Myśli Pan, że to właśnie teraz następuje?

Nierównomierność tej koalicji, ponieważ byliśmy w koalicji, w której był PiS, SLD i pośrodku byliśmy my, ale jak spojrzeć na przeszłość polityczną liderów tych ugrupowań, to Piotr Kościelny jest związany z SLD od dawna. Drugą wiceprezydent jest pani Karolina Pawliczak, która też jest związana z SLD. No i trzecim wiceprezydentem jest pan Artur Kijewski, który jest związany z PiS-em. Te dwie partie dogadały się ze sobą i tworzą ze sobą koalicję i realizują swój plan. Na pewno jakiś plan mają. Jest im ze sobą dobrze, powiem szczerze, że tak dobrze, że się zastanawiam, czy nie wystawią na koniec wspólnej listy wyborczej albo wspólnej kandydatki na prezydenta. Ale my nie czuliśmy się w tej koalicji dobrze, czuliśmy się takim piątym kołem u wozu. Dlatego musieliśmy wystąpić, po to by pracować dla mieszkańców. Nie realizować polityczne cele, tylko pracować dla mieszkańców i działać dla nich.

No właśnie, wróćmy w takim razie do klubu Tak dla Kalisza. Proszę powiedzieć, jakie macie państwo konkretne plany? No, bo to chyba nie jest tylko sposób na przetrwanie do końca kadencji bez utraty twarzy u boku prezydenckiego duetu?

Nie, mamy swój projekt i wiemy jak chcemy działać. Zrównoważony rozwój to podstawa. Wiemy, że ważne są sprawy społeczne, czyli mieszkania i zapewnienie pracy, ale pracy dobrej i godnej. Tego nie będzie na przykład bez rozwoju biznesu w Kaliszu i otoczeniu. O to musimy zadbać w pierwszej kolejności. Drugą rzeczą, którą chcemy stworzyć, to plan rozwoju miasta. Czasami te obecne inwestycje są chaotycznie robione – pojawiają się pieniądze na zieleń, robi się zieleń. Pojawiają się pieniądze na drogi, robi się drogi, tam, gdzie się to złapie. Natomiast my chcemy utworzyć plan, który będzie mówił: mamy na przykład kilka obszarów zieleni do zrealizowania, pojawią się pieniądze, to będziemy je robili w określonej kolejności, ale żeby te plany już były, a nie powstawały ad hoc. Żeby te plany wcześniej skonsultować z mieszkańcami i aby dopiero później powstawały projekty. Dziś powstają projekty i biegnie się do mieszkańców po konsultacje. Wtedy jest już za późno, bo zostały wydane pieniądze na robienie projektu i nie można czekać i zwlekać z realizacją inwestycji.

Macie państwo z kim współpracować, aby te projekty miały szansę wejść w życie?

Tak. Pani wie, że brałem udział w wyborach parlamentarnych. Uzyskałem kilka tysięcy głosów poparcia. Tutaj, jeżeli mogę na antenie podziękować wszystkim, którzy oddali na mnie głosy, to w tej chwili dziękuję, bo wcześniej nie miałem możliwości uczynienia tego publicznie. Natomiast to poparcie jest mocnym mandatem do realizacji właśnie takich postanowień w Kaliszu - teraz, jako nowe ugrupowanie, jako nowy projekt samorządowy.

Po co startował pan w wyborach parlamentarnych? Dopiero co rozpoczynał pan dzieło naprawy Kalisza u podstaw i chciał to pan zostawić?

Nie. Startując w wyborach lokalnych, samorządowych, wiedziałem, że jeżeli nawet odejdę do Sejmu, gdybym zdobył ten mandat, to na moje miejsce wchodzi świetny samorządowiec, szefowa rady osiedla Ogrody, pani Lidia Krzywoźniak. Byłbym szczęśliwy, gdyby ona była radną, podczas gdy ja bym mógł pracować dla miasta Kalisza w Sejmie, w Warszawie. Jest kilka problemów, bez rozwiązania których sobie nie poradzimy. Pewną porażką były przygotowania do rewitalizacji. I bardzo żałuję tego, ponieważ powstała Komisja Rewitalizacji i projekty rewitalizacyjne, Kalisz był na liście, niestety one spadły. Liczyłem na to, że skoro tą komisją zarządzają ludzie PiS-u, to będą w stanie przeforsować to, by Kalisz uzyskał fundusze i mógł rewitalizować miasto.

Czy dziś patrząc na to jak radzi sobie PiS, czuje Pan żal, czy raczej ulgę, że nie został Pan posłem z listy tej partii?

Tłumaczę to sobie w ten sposób – jest to pokłosie tego, że w ’89-’90 roku nie doszło do prawdziwej transformacji, tylko to była taka łagodna transformacja. Teraz, po 25 latach, dochodzi jak gdyby do zwielokrotnionej, czy, powiedzmy, do realizacji tamtych zadań. Wtedy byłoby poparcie społeczne, żeby to realizować, teraz niestety społeczeństwo jest podzielone. Ale myślę i jestem pełen nadziei, że po tych pierwszych miesiącach transformacji, Polska się będzie rozwijać, bo to nie zależy tylko i wyłącznie od partii politycznych, ale także od nas, od obywateli. Jak będziemy budować swoje małe ojczyzny tutaj, tak będzie wyglądać cała Polska.

Wszystkie gminy wokół Kalisza odmówiły propozycji włączenia ich do miasta. I tylko wójt Sylwiusz Jakubowski z Żelazkowa obiecał prezydentom Sapińskiemu i Kościelnemu, że się zastanowi. Czy to nie jest czasem miernik obecnej kondycji Kalisza? Jego atrakcyjności jako partnera do czegokolwiek?

Tak, właśnie, tak to postrzegam. I to jest taki sygnał ostrzegawczy dla prezydenta, ale tak samo dla rady, żeby zmienić swój stosunek do otaczających gmin. Tym bardziej, że działamy w aglomeracji kalisko-ostrowskiej i jest tutaj płaszczyzna do porozumienia i działań, które zjednoczą te gminy. Najpierw trzeba podjąć działania, a później dopiero się łączyć.

Czy wierzy Pan w możliwość ściągnięcia do Kalisza poważnych podmiotów gospodarczych na tereny inwestycyjne? Czy uda się stworzyć – tak często się o tym mówi – jeśli nie tysiące, to setki miejsc pracy?

Tak, wierzę. Rozmawiałem z moimi koleżankami, z którymi odeszliśmy i wiem, że takie możliwości istnieją.

O jakich branżach mówimy?

Te branże które istnieją, czyli chociażby branża lotnicza, kontrakty, które spowodują rozwój tej branży, to będzie taki impuls dla Kalisza. Ale tak samo branża spożywcza. I możemy powoli, tylko że na pewno powoli sięgać po nowe branże, szczególnie branże z IT byłyby bardzo korzystne dla Kalisza.

Ale jakieś sposoby? Czy to są tylko pobożne życzenia?

Prowadzimy rozmowy i działania, które tworzą klimat, a nie chciałbym na razie mówić nic więcej. Ale cały czas prowadzimy rozmowy, po to, żeby te branże mogły się rozwijać w Kaliszu. Ja, ze względu na to, że działam w Polsce Razem Jarosława Gowina także nie zasypuję gruszek w popiele i także z tej strony pewne naciski próbuję wywrzeć, żeby Kalisz nie został zapomniany.

To na koniec niepowtarzalna okazja, aby złożyć świąteczne życzenia słuchaczom Radia Centrum.

Serdecznie Państwu życzę zdrowych, radosnych i pogodnych Świąt, spędzonych w miłej, rodzinnej atmosferze a także udanego śmigusa-dyngusa…

A czego można życzyć panu?

Mnie? Aaaa, proszę bardzo. I to jest chyba najtrudniejsze pytanie w dzisiejszym dniu. Myślę że zdrowia, zdrowia i jeszcze raz zdrowia.

To tego panu życzymy. Dziękuję bardzo za rozmowę.

Dziękuję Państwu bardzo, dziękuję, pani redaktor.

* * *

Radio Centrum 106.4 - Maglownica_25. marca 2016_Gość: Piotr Lisowski – kaliski radny miejski_Prowadzenie: Małgorzata Meszczyńska)