Piotr Kaleta

Jak skomentuje Pan odwołanie z funkcji pełniącego obowiązki dyrektora domu dziecka w Liskowie? Co się stało?

Pani Redaktor, ja za długo pracuję w polityce, za długo jestem w polityce, żeby nie dopatrzyć się tutaj pewnych sytuacji, które są zbieżne. Zbliżają się wybory, zbliża się ten okres kiedy trzeba znaleźć brzydko mówiąc jakieś, nie chciałbym użyć brzydkiego słowa haki. No, ale jakieś takie sytuacje, o których można by było... mogłoby być głośno i przedstawić mnie niekoniecznie w dobrym świetle. Ja byłem osobą pełniącą obowiązki dyrektora, wydaje mi się, że termin, w którym zostałem odwołany był bardzo nieszczęśliwy. Z bardzo prostego powodu, bo ja nie neguję jak gdyby całej sytuacji, że charakter pracy jaką podjąłem w Liskowie był charakterem tymczasowym, ale czas był nieodpowiedni, ponieważ rozpoczęliśmy - celowo tutaj używam liczby mnogiej - ponieważ były to decyzje, które były podjęte również z moimi współpracownikami, bardzo takie oczekiwane inwestycje w samym domu dziecka, w domu pomocy społecznej, i jak gdyby naokoło tych wszystkich spraw. I wydaje mi się, że można było trochę poczekać, ponieważ nie było wydaje mi się takiej presji, żeby rzeczywiście to zrobi. Oprócz tego, co w moim najgłębszym przekonaniu było presją polityczną, żebym mógł na spokojnie te sprawy po gospodarsku dokończyć i wtedy można by rozpisać konkurs. Po tym całym zawirowaniu w dalszym ciągu osobą, która pełni obowiązki dyrektora domu dziecka i ośrodka pomocy w Liskowie jest osoba pełniąca obowiązki również nie posiadająca jakiś określonych uprawnień i w związku z tym dopatruję się tutaj pewnych zbieżności dat. Zbliżają się wybory...

Jakie ma Pan wykształcenie?

Jestem technikiem budowlanym. Posiadam wykształcenie pełne wyższe, przepraszam, średnie, żeby uściślić. Ukończyłem II Liceum im. Tadeusza Kościuszki w Kaliszu, potem pomaturalne studium zawodowe przy Technikum Budowlanym.

A miał Pan czas na uzupełnienie wykształcenia? W ogóle zamierzał Pan podnieść kwalifikacje tak, żeby spełniać te wymogi jakie spełniać powinien szef placówki w Liskowie?

Pani Redaktor - jak się okazuje, żeby pełnić obowiązki dyrektora Domu Dziecka w Liskowie nie trzeba mieć tylko i wyłącznie wykształcenia wyższego. Trzeba mieć określone, sprofilowane wykształcenie. Ja na samym początku, kiedy obejmowałem funkcję p.o. dyrektora Domu Dziecka w Liskowie umówiłeś się z Zarządem Powiatu na swego rodzaju misję. Misja ta polegała na tym, że z uwagi na to, że przed takim mocnym wejściem w politykę, razem ze swoim ojcem i swoim bratem prowadziliśmy firmę budowlaną i była potrzebna osoba, która przeprowadziłaby przede wszystkim kwestie inwestycyjne, które się w Liskowie dokonały. Pani redaktor ja zawsze byłem w takiej bardzo niezręcznej sytuacji jeśli chodzi o te wszystkie moje działania w Liskowie, ponieważ już...

Prześledziłam korespondencję pomiędzy starostwem a wojewodą i tak naprawdę wygląda na to, że dosyć długo tutaj bezpośredni zwierzchnicy bronili Pana, tłumaczyli, że rzeczywiście jest to sytuacja tymczasowa, wyjątkowa, aż do czasu gdy padło takie dosyć zdecydowane ze
strony wojewody stwierdzenie, że w przypadku niezastosowania się do zaleceń podjęte będą
działania mające na celu cofnięcie zezwolenia na prowadzenie przez powiat domu dziecka. I w tym momencie tak naprawdę ruszyła ta machina związana z Pańskim odwołaniem.

Ja tego absolutnie nie neguję. Powiedziałem już na samym początku - mój pobyt w Liskowie miał charakter tymczasowy i od samego początku było wiadomo, że on jest określony w czasie. W moim przekonaniu wydawało mi się, że najlepiej by było, gdybym pozostał n a stanowisku dyrektora maksymalnie, podkreślam, maksymalnie do końca tego roku. Tak z resztą byliśmy umówieni z Zarządem Powiatu.

Nie miał Pan planów, aby uzupełnić wykształcenie, żeby te kwalifikacje były zgodne z wymgami i żeby zostać ?

Pani Redaktor, ja już powiedziałem na wstępie, że żeby uzupełnić to wykształcenie, jeśli chodzi tylko i wyłącznie o pracę w Domu Dziecka, trzeba by nie tylko skończyć studia wyższe, ale trzeba by skończyć studia profilowane, które idą w tym zakresie. Ja chciałbym tylko przypomnieć o takiej jednej rzeczy, która nie wiem czy Pani jest znana, że moja poprzedniczka, nie bezpośrednia, ale pani Iwona Michniewicz była doktorem, miała tytuł doktora z pedagogiki, a jak się okazało wojewoda i tak zanegował, że ona nie posiadała odpowiednich uprawnień i odpowiedniego wykształcenia do tego aby taką placówką kierować. Jeszcze raz podkreślam, funkcja miała z założeniu charakter techniczny. Miała doprowadzić do tego, aby te wszystkie sprawy, które zostały podjęte i z czego naprawdę ogromnie się cieszę zostały jak gdyby dokończone. Wczoraj bodajże, czytałem na Państwa stronie internetowej taką informację, których jest bardzo dużo, że na przykład w gminie Mycielin jest remontowana jakaś świetlica. Bardzo dobrze, ja się z tego bardzo cieszę. Ale Pani Redaktor nie miała jak gdyby okazji napisać o tym co się dzieje w Liskowie, co się dzieje w Domu Dziecka. I bardzo dobrze, ponieważ ja wychodziłem z takiego założenia, i wychodzę nadal, że nigdy nie pozwolę, dopóki ja będę miał coś do powiedzenia jeśli chodzi o Dom Dziecka w Liskowie, żeby te dzieci, ta placówka, były miejscem gdzie się uprawia politykę czy zbija się na niej kapitał polityczny. O wszystkich tych planach, które żeśmy podejmowali, a było ich bardzo dużo, które nam wyszły, Państwo
nie byliście informowani właśnie z tego względu. A wydaje mi się, że teraz kiedy już mnie tam nie ma, może warto by było pojechać.

Jak wygląda obecnie Pańska sytuacja zawodowa?

Jestem w tej chwili osobą, która pełni obowiązki na czas określony ponownie dyrektora Domu Środowiskowego w Liskowie, który zajmuje się też opieką nad ludźmi ze schorzeniami psychicznymi.

A sytuacja polityczna? Startuje Pan w wyborach samorządowych na radnego powiatowego, ale nie tylko.

Tak, startuję również na wójta gminy Godziesze Wielkie.

Dużą ma Pan konkurencję we własnym ugrupowaniu?

W naszym ugrupowaniu nie ma żadnej konkurencji. My ze sobą współpracujemy i jeżeli pojawiają się osoby, które mają jakieś inne zdanie - są bardzo bardzo potrzebne. Ponieważ nie ma niczego lepszego, jak krytyka konstruktywna czy dyskusja w każdej sytuacji. Nie tylko w ugrupowaniu politycznym.

Jak to się stało, że wicestarosta Dolny nie znalazł się na liście? To przypadek? Pomyłka? Złośliwość?

Żadna złośliwość. Jest to zwykła konkretna ocena pracy Pana wicestarosty. Ja z Panem wicestarostą ... ja chciałem jedną rzecz powiedzieć - ponieważ ja się bardzo długo zastanawiałem w jaki sposób ja mam się odnieść do tego, co pan Andrzej mówił, ponieważ używał wobec mnie bardzo nieprzyjemnych słów nazywając mnie kłamcą... Zastanawiałem się nawet nad pewnymi rozwiązaniami prawnymi, ale ponieważ znam tego człowieka już trochę czasu i może już w pewnych sprawach, w pewnym momencie gdzieś się zagubił, zagalopował, może ktoś mu źle doradził. Postanowiłem, że póki co tę sprawę zostawiam. Natomiast jeśli chodzi o samego Pana Andrzeja Dolnego, to proszę Państwa, w PiS wszyscy nasi kandydaci, którzy kandydują teraz i nasi już obecni radni, muszą zrozumieć i rozumieją jedną bardzo podstawową sprawę. Polityka jest grą zespołową, długodystansową i przede wszystkim sprawy, które w polityce u nas w Prawie i Sprawiedliwości będę akcentował, to przede wszystkim, jest lojalność polityczna. PiS jest takim klasycznym ugrupowaniem, gdzie można zwrócić uwagę, że z ta lojalnością również jeśli chodzi o szefostwo naszej partii czy klub parlamentarny miałem przecież okazję to obserwować z bliska... no niekoniecznie tu żeśmy dobrze wypadali, w związku z tym jest to moja determinacja, aby nikt o tym nie zapomniał. Lojalność, praca i działania zespołowe.

Pan naszej dziennikarce mówił, że konfliktu nie ma gdy pytaliśmy o tę sprawę, że sprawa została omówiona z panem Dolnym, że doszliście do porozumienia. Właściwie wspólnie ustaliliście, że Pan Dolny nie wystartuje w tych wyborach. On sam twierdzi co innego. Jak było naprawdę?

Pani Redaktor, teraz będziemy się przerzucać pewnymi sprawami. Ja chciałbym powiedzieć o jednej rzeczy: po owocach ich poznacie. Zobaczmy w jaki sposób się w tej chwili zachowuje Pan starosta Dolny, człowiek , który przez 7 lat był popierany przez Prawo i Sprawiedliwość. Na dobrą sprawę, nie wykazał się żadną inicjatywą, żadnymi pomysłami na swoje funkcjonowanie.
Przecież Pani Redaktor - powiedzmy sobie szczerze - że gdyby nie ta cała sytuacja związana z Panem Andrzejem, gdybyśmy zrobili sondę uliczną, kto to jest Andrzej Dolny, pewnie nikt by nie wiedział, że w ogóle...

Można taką zrobić...

Nie, teraz pewnie już by wiedziano. Ale w związku z tym, ja oceniłem tę działalność w sposób nie do końca negatywny, ale też nie na tyle pozytywny, żeby Pan Andrzej Dolny stawiał nam warunki, że on albo będzie liderem listy, albo będzie bardzo wysoko, albo on nam podziękuje. W związku z tym, dla mnie sprawa jest jasna. Wracamy do sprawy o której powiedziałem na początku. Lojalność, gra zespołowa, gra długodystansowa i działamy wspólnie. Pan Andrzej wybrał inną drogę. Jego sprawa.

Jak to było z tą listą? Bo p. Dolny powiedział, ze on zbierał podpisy będąc pewnym, że na liście się znajdzie.

To jest pytanie do p. Andrzeja Dolnego.

Ale ja pytam Pana. Te listy były bez nazwisk kandydatów?

Pani Redaktor, p. Andrzej Dolny - ja nie wiem w jaki on sposób zbierał listy. Na każdej liście oprócz nazwisk są... oprócz tego, że znajdują się nazwiska, jest również poparcie komitetu wyborczego. W naszym wypadku był to Komitet Wyborczy Prawa i Sprawiedliwości. W związku z tym, nie wiem czy p. Andrzej Dolny miał jakiekolwiek wątpliwości. Ale ja powiem więcej...

Wszystkie listy, wszystkie podpisy mieliście zgodne z wytycznymi Komisarza Wyborczego?

Pani Redaktor, ja powiem więcej - ja chciałbym, żeby wszyscy byli tak skrupulatni jak my. Chciałbym zwrócić uwagę na sytuację która miała miejsce w tym zamieszaniu, gdzie dwóch naszych radnych powiatowych z ramienia PiS jednak zrezygnowało, gdzie oni się teraz znajdują? W jakich są ugrupowaniach? Jakie ugrupowania wspierają i w jaki sposób nagle dokonała
się zbiórka podpisów na tych listach.

Te listy pod którymi zbieraliście Państwo podpisy, one był takie jakie powinny być?

Pani Redaktor, jestem o tym głęboko przekonany, że tak. Do mnie docierały listy wypełnione w należyty sposób.

Pan poseł Rogacki był zaskoczony zmianą na liście. Pytał Pana o szczegóły? Co Pan powiedział?

Pan poseł Rogacki jest pełnomocnikiem PiS na okręg kalisko - leszczyński, ja jestem jego zastępcą. To jest dobry szef, ale p. poseł Rogacki, ma również wiele innych spraw do wykonania. Ja informowałem go i sytuacji, co się dzieje.

Ale pytał Pana. Co Pan powiedział? Że co się dzieje?

W końcu powiedział mi w ten sposób: żebym zrobił jak uważam, ponieważ to jest sytuacja gdzie on ma również inne obowiązki do wykonania i one są ważne.

Ale był zaskoczony ?

Ja biorę za to odpowiedzialność.

Pojawiają się głosy, że szykuje się pan na stanowisko wicestarosty i p. Dolny był zbyt dużą konkurencją. Czy to prawda?

Pani Redaktor, bardzo Panią proszę, przecież ... radiosłuchacze może tego nie widzą, ale siedzi tutaj w miarę poważny człowiek, którego pani w tej chwili rozśmieszyła. Żebym ja się na jakiekolwiek stanowisko szykował, to ja przede wszystkim muszę się gdzieś znaleźć, muszę wygrać wybory. Chciałem powiedzieć że p. Andrzej Dolny nie był dla mnie i nie jest żadnym konkurentem, chociażby z uwagi na to, że znajdujemy się w różnych okręgach wyborczych.

A prawdą jest to, że ewentualnie szykuje się Pan do zmiany politycznych poglądów i barw?

Boże uchowaj... Pani Redaktor... o czym Pani mówi? Sama Pani widzi, radiosłuchacze tego nie widzą, ja jestem ubrany w niebieski garnitur, białą koszulę , barwy polityczne PiS.

Czy zna Pan sprawę braku poparcie PiS dla p. Dery na prezydenta Ostrowa?

Tak jak powiedziałem, to jest sprawa, która wynika już z innego pułapu. Ponieważ tym zajmuje się już p. poseł Adam Rogacki. Sama pani widzi jak to wszystko tutaj się dzieje. Mam co robić w powiecie kaliskim, chociażby ze względu na te wszystkie "przyjemne " tematy, które panowie między innymi pan Dolny był łaskaw te wszystkie kłamstwa na mnie powiedzieć.

Wyjaśnijmy słuchaczom, którzy mogą nie być zorientowani - PiS, w związku z decyzją władz centralnych, wycofało swojego kandydata w Ostrowie, ale nie poprze Andrzeja Dery. Czy Pan może powiedzieć co to oznacza? No bo wygląda na to, że właśnie, to o czym Pan mówi, takie zdyscyplinowane do niedawna jeszcze ugrupowanie, pełne jest wewnętrznych konfliktów i personalnych rozgrywek.

Pani Redaktor, bardzo się cieszę i mam nadzieję, że jest to troska szczera, że Państwo tak troszczycie się o nasze ugrupowanie. Zapewniam, że lepiej jest te sprawy rozstrzygnąć teraz, przed wyborami, być uczciwym wobec naszych wyborców. Pokazać gdzie są błędy, niż później narażać się na nielojalność, która będzie trwała przez 4 lata. Ja sobie zdawałem sprawę z tego, że ta sprawa będzie miała pewien wydźwięk medialny, wracam tutaj do sprawy związanej w powiatem kaliskim, a jednak podjąłem to ryzyko, właśnie po to. Absolutnie nie żałuję, ponieważ ja muszę być przede wszystkim lojalny wobec wyborców PiS - tak jak powiedziałem - po owocach ich poznacie. Gdzie są w tej chwili ci panowie? Oni są w tej chwili w ugrupowaniu, które niedawno jeden z ministrów nazwał, że rolnicy to są frajerzy. Ja na takie coś się nie zgadzam. Dopóki ja mam coś do powiedzenia w kaliskim PiS takich osób u nas nie będzie.

To są decyzje podejmowane przez Pana jednoosobowo?

Absolutnie nie. Zapewniam Panią, ze jest nas bardzo wiele, jest bardzo wiele nowych osób, które chcą działać w polityce, które też ze zdziwieniem dopytywały mnie czy my mamy kogoś we władzach, bo przypomnę, że teoretycznie w powiecie kaliskim jesteśmy w koalicji w PSL, czy to są ludzie, którzy znaleźli się już w innym miejscu, w innej konstelacji politycznej i jak się okazuje miałem nosa, niestety miałem nosa.

(Radio Centrum 106.4 - Maglownica – 24. lpaździernika 2014 – Gość: pełnomocnik komitetu terenowego PiS - Piotr Kaleta. - Prowadzenie: Małgorzata Sudoł)