Mariusz Wdowczyk

Gościem Maglownicy jest prezes Kaliskiego Przedsiębiorstwa Transportowego - Mariusz Wdowczyk.

Wie Pan jak ludzie rozszyfrowują ostatnio skrót PKS?

Nie mam pojęcia.

Po co Komu Samorząd. Domyśla się Pan dlaczego?

Spodziewam się, że dotyczy to toczącej się dyskusji odnośnie przyszłości PKS-u.

No właśnie - co dalej z kaliskim PKS-em? Miasto przedstawiło powiatowi kaliskiemu propozycję przejęcia spółki. Ostateczny termin na decyzję wyznaczono do końca maja. Mamy już czerwiec. I?

I decyzji wciąż nie ma, ponieważ są jakieś rozbieżności dotyczące podziału udziałów tudzież partycypacji. Wiem ,że wstępna propozycja ze strony starostwa i gmin jest taka, żeby ten podział wyglądał w ten sposób, żeby 60% udziałów w PKS-ie posiadały gminy oraz starostwo, tymczasem 40% miałoby pozostać w gestii miasta.

I to się miastu nie podoba?

Znaczy, to jest fajny projekt na to, żeby ten PKS utrzymać, natomiast ta partycypacja przynajmniej w moim odczuciu, bo ja będę tutaj mówił bardzo mocno za siebie – powinna mieć zupełnie inny wymiar, ponieważ po naszych badaniach wynika, że prace przewozowe świadczone na rzecz mieszkańców Kalisza to jest nie więcej niż 20%. A w tej sytuacji, w tej propozycji udziału byłoby to tak, że miasto Kalisz wciąż utrzymywałoby kursy, które nie służą mieszkańcom Kalisza, służą mieszkańcom powiatu.

Czyli tak: miasto chciałoby zostawić sobie 20%...

To jest moja propozycja…

Czy spotkacie się państwo gdzieś pośrodku – powiedzmy miasto weźmie 30% i uda się dogadać?

Być może, ale pyta mnie pani redaktor o decyzje właścicielską, a ja jestem tylko upoważniony do zarządzania firmą.

Kiedy decyzje zapadną?

Mogę odpowiedzieć tak: wczoraj na wniosek naszej załogi z PKS-u odbyło się spotkanie z prezydentem Grzegorzem Sapińskim, na którym prezydent poinformował załogę, że pomimo tego upływu terminu, który starostwo miało dla przedstawienia jakiejś tam odpowiedzi, nie podjął żadnej decyzji dotyczącej likwidacji spółki, i w tym stanie zawieszenia dalej pracujemy.

Jak długo PKS może tak „wisieć”?

„Wisieć” może w zasadzie – tak na moje oko – do 1 stycznia 2017 roku. A to dlatego, że z tą datą wchodzą w życie znowelizowane przepisy ustawy o publicznym transporcie zbiorowym…

Jeżeli PKS „powisi” sobie do tego terminu, to później zostanie zlikwidowany?

Ja tego nie wiem, ale likwidacja jest takim najbardziej ostatecznym, drastycznym rozwiązaniem, które wchodzi w grę, bo przecież poza likwidacja i poza tym, o czym rozmawiamy, czyli porozumieniem ze starostwem, są jeszcze jakieś elementy pośrednie. Jednym z nich jest chociażby prywatyzacja czy sprzedaż udziałów w PKS-ie podmiotom prywatnym.

Są zainteresowani?

Tak, są zainteresowani – potwierdzam.

Jest duża szansa na sprzedaż?

Jest duża szansa. Ale tutaj jedna rzecz – nam zależy na tym, aby maksymalnie wykorzystać tę spółkę do realizacji celów społecznych. Czyli gdyby miasto myślało tylko w kategoriach ekonomicznych – w tej sytuacji najbardziej opłacalna byłaby likwidacja bądź sprzedaż spółki. Natomiast z uwagi na to, że spółka pełni też rolę społeczną, a likwidacja czy sprzedaż mogłaby się wiązać z jakąś zawieruchą polityczną i społeczną, to też na razie, cały czas bardzo ciężko pracujemy nad tym, żeby jednak ten nasz priorytet – czyli porozumienie ze starostwem – udało się zrealizować.

Mówiąc o tych kwestiach społecznych, mamy na myśli oczywiście przede wszystkim pracowników PKS-u?

Tak.

Podczas jednej z konferencji mówił pan, że wszyscy kierowcy PKSu otrzymali propozycje przejścia do KLA. To nadal aktualne?

Tak, to nadal aktualne. Mogę jeszcze dodać, że w KLA borykamy się cały czas z takim problemem, że mamy niewystarczającą liczbę kierowców. Myślę, że nawet 10 kierowców jesteśmy w stanie w każdej chwili zatrudnić. Wiąże się to z tym, że załoga KLA jest w dużej mierze załogą wyeksploatowaną. Kierowcy często chorują, ta praca niestety nie jest łatwa – proszę mi uwierzyć. No i w takim wieku przedemerytalnym, odbija się na stanie zdrowia kierowców. Gdyby zatem teraz chociaż 10 kierowców z PKS-u zdecydowało się na przejście do KLA, to byłbym najbardziej szczęśliwym prezesem na świecie.

No, ale w PKS-ie jest zdecydowanie więcej kierowców niż 10. Bodajże 65. I co z tą resztą? Mówi Pan, że 10 z otwartymi ramionami…

10 choćby już. Do końca roku 5-7 osób odejdzie na emerytury, to się już robi 17 osób. Proszę również pamiętać o tym, że nawet gdyby – teoretycznie – kiedyś w przyszłości PKS-u miało nie być, chociaż będziemy robić wszystko, żeby on jednak był, miasto na pewno będzie chciało sobie zagospodarować tę cześć PKS-u, która służy przewozom dalekobieżnym. Przewozom do Poznania, do Wrocławia, być może innym racjonalnym przewozom. Ale tylko racjonalnym…

Czyli musi się opłacać?

Musi się opłacać. To nie może być tak, jak ja powiedziałem państwu z wyjazdami do Zakopanego czy Świeradowa, które w ciągu 3 miesięcy przyniosły po ćwierć miliona straty. Takich kursów utrzymywać nie będziemy i takich kursów nowych otwierać też nie będziemy.

Zajmijmy się Kaliskimi Liniami Autobusowymi. Ostrów za radą plastyka miejskiego LIKWIDUJE reklamy na autobusach miejskich. Kaliskie autobusy sprawiają czasem wrażenie jakby karoserie trzymały się na tych reklamach… Nadgryzione zębem czasu, „niedzisiejsze” autobusy to dziś taki znak rozpoznawczy KLA... Jechał Pan ostatnio autobusem KLA?

Jestem codziennie w autobusie KLA.

Podoba się Panu?

Nie w każdym, chociaż podoba mi się coraz bardziej. Otóż zastając tę firmę we wrześniu mieliśmy taki stan, że kilkadziesiąt samochodów wyglądało – przepraszam za określenie takie nie radiowe - wręcz obrzydliwie z tymi szybami. Proszę sobie wyobrazić, że w przeciągu dziewięciu miesięcy, które tutaj jestem, wymieniliśmy te szyby chyba w 14 samochodach. To jest około 80-ciu szyb. I odniosę to tylko do lat poprzednich, w poprzednich latach szyb nie wymieniano. Analogicznie rzecz ma się do tapicerek foteli. To robimy. Natomiast jeżeli pyta mnie Pani o kwestie reklam na autobusach, to ja nie zawsze będę uważał, że to co robią nasi koledzy z Ostrowa jest np. słuszne i ja na przykład będę szedł w takim kierunku, żeby maksymalnie sprzedawać powierzchnię reklamową na autobusach, zachęcam wszystkich – jeżeli mogę na antenie radia – żeby z tego korzystać bo to jest świetny nośnik reklamy bo jest to po prostu dla spółki źródło fajnego przychodu i ja z tego rezygnował nie będę.

No dobrze, z zewnątrz będą wyglądały ładnie, oklejone reklamami, ale w środku… czy kaliszanie doczekają się naprawdę porządnych, estetycznych, czystych, nowszych autobusów?

Ale jasne, że tak. Że się doczekają. W dniu 31 maja czyli we wtorek, trzy dni temu, złożyliśmy wraz z miastem i Miejskim Zarządem Dróg i Komunikacji wniosek o środki z alokacji ogólnej WRPO (?) i tam wskazujemy, że gdybyśmy uzyskali akceptację i ocena konkursowa byłaby pozytywna zabiegamy o zakup dziewięciu autobusów, w następnym czasie, w oparciu o środki ZIT-owskie czyli to są lata 2017-2018 chcielibyśmy zakupić 12 kolejnych samochodów, więc robi to nam już liczbę 21 pojazdów. W pozostałym zakresie, to czego będę bardzo mocno bronił i to co mi imponuje, kierując się zasadą gospodarności będziemy spoglądali ku używanym samochodom z Europy Zachodniej. I już w lipcu, wczoraj podpisaliśmy umowę leasingu na pięć samochodów marki Scania, które zakupimy od firmy Scania Polska, samochodów na gwarancji, z przebiegami niewielkimi, a w zasadzie to żadnymi jak na autobusy bo po 300 tysięcy kilometrów. One jeździły dotychczas po ulicach Sztokholmu.

...a jeżeli Kalisz pieniędzy unijnych nie dostanie - to co wtedy?

To dalej - moim zdaniem - będziemy musieli szukać tych rozwiązań o których mówię, czyli posiłkować się czymś sprawdzonym, dobrym z zachodu, co jeszcze wiele lat kaliszanom posłuży. Bo rzeczywiście, kilkanaście spośród tych samochodów, które są w KLA, w moim przekonaniu urąga warunkom podróży.

Kierowcy coraz głośniej skarżą się na problem ze sprzedaza biletów na przystankach. Może Kalisz zacznie gonić technologicznie inne miasta i zdecyduje się na biletomaty?

Jest to dobre rozwiązanie, tylko niestety - bardzo, bardzo kosztowne. Myśmy rozważali kwestię biletomatów - i tutaj też będę mówił troszeczkę nie o sobie, ponieważ sprzedaż biletów od 1 stycznia przyszłego roku przechodzi w gestię miasta, więc nie chciałbym decyzji uprzedzać, ale biletomaty są jednym z rozwiązań.

Rozważaliście państwo biletomaty na przystankach czy w autobusach?

I takie i takie. Zresztą w obu projektach, w których chcemy aplikować o środki, biletomaty zewnętrzne jak i wewnętrzne są ujęte.

I to już takie w pełni nowoczesne, że i gotówka i płatności elektroniczne?

Tak. Chodzi nam o to, żeby to były biletomaty multicashowe, czyli takie, żeby można było zapłacić i gotówką i kartą kredytową. Problemem jak zwykle pozostaje kwestia kosztów takiego biletomatu, który może kosztować około 50 000 złotych – jeśli będzie to bardzo prosty, gotówkowy biletomat, do kwoty 100 000 złotych w przypadku urządzenia zaawansowanego, obsługującego karty zbliżeniowe, telefony, wszelkie inne, nowoczesne systemy płatności. Więc 100 000 razy 60 – to już potężna inwestycja – 6 000 000 złotych.

Zatem będą czy ich nie będzie?

Będą, na pewno będą. Nie zakładam, że będą od razu zainstalowane w autobusach, myślę że zewnętrzne będą na pewno. Natomiast dalej szukamy innych rozwiązań, takich aby jednak zachęcić mieszkańców do tego, żeby dali czasem odetchnąć naszym kierowcom i zaopatrywali się w bilety w punktach sprzedaży. A tych punktów też będzie więcej – o to zabiegamy.

Minęły 3 miesiące od zatrudnienia Pawła Kalety, bratanka posła PiS jako specjalisty od marketingu w KLA. W połowie marca mówił Pan Radiu Centrum, że o 3 miesiącach oceni Pan jego pracę i zdecyduje czy pozostawić go na stanowisku. Miał zrealizować konkretne cele. Sprawdził się?

Zrealizował je nie do końca tak, jak bym chciał, ale zdecydowanie zarabia na siebie. Otóż pan Paweł Kaleta jest w stanie dzięki swoim zabiegom u potencjalnych reklamodawców zapewnić nam przychód w wysokości około 10 000 złotych miesięcznie. I to mu się udało zrobić. Ja oczekiwałem, żeby to była wyższa kwota. Co miesiąc jednak mamy 10 000 złotych, a koszt jego utrzymania jest zdecydowanie mniejszy. Wiec uważam, że warto to kontynuować.

Ma wyznaczony jakiś kolejny pułap?

Ma kolejną umowę na czas określony. To okres wakacyjny, przez który musi jeszcze bardziej się wytężyć. Ale ja jestem z tej współpracy bardzo, bardzo zadowolony. Oprócz tej pracy, z której czerpiemy bardzo fajne przychody, robi też dużo rzeczy, o których się nie mówi, ale myślę, że zdecydowanie poprawiają wizerunek naszej firmy. Taki wywołany do odpowiedzi pragnę mu bardzo serdecznie podziękować, że w środę zorganizował fantastyczny Dzień Dziecka dzieciom z naszego Domu Dziecka.

Gdyby Pan miał dzisiejszą wiedzę o tym jak to jest kierować firmą komunikacji miejskiej - zdecydował by się Pan jeszcze raz na to stanowisko? W CBA nie pracowało się Panu lepiej?

Pracowało się zupełnie inaczej. Natomiast jeżeli chodzi o kwestie prowadzenia firmy przewozowej, nie stanowi to dla mnie żadnego novum, żadnego zaskoczenia. Oczywiście mówimy tu o trzech spółkach zatrudniających 300 osób, wiec jest to praca wymagająca.

Zdecydowałby się pan jeszcze raz?

Tak, tę swoją decyzję zawodową oceniam bardzo pozytywnie. W CBA rzeczywiście pracowało się fajnie…

Może jednak fajniej?

No, fajnie, moim zdaniem pracowało się zdecydowanie fajnie, ale myślę, że przyszedł taki czas, że… W CBA nie zdobyłbym takiego doświadczenia jakie mam tutaj, więc generalnie w ogóle nie rozpatruję kwestii odejścia z CBA z jakimś rozrzewnieniem. Było tak, że ja w zasadzie 1 września w ogóle wyłączyłem CBA z pamięci i jestem w KLA, które dzisiaj stało się moją pasją, naprawdę przeolbrzymią.

I na koniec trochę prywatnie. Jak długo zna się Pan z obecnym wiceprezydentem Kalisza – Piotrem Kościelnym?

Piotra Kościelnego znałem w latach 1994-1998, a potem poznałem go w roku 2015, ponownie.

A co Pana łączy z eks-posłem PiS Adamem Rogackim? Mówi się, że koligacje rodzinne.

Nie, nie jesteśmy w żaden sposób spokrewnieni, znamy się również od 1994 roku. Nie jesteśmy powiązani rodzinnie.

Żony przypadkiem nie są spokrewnione?

Nie, też nie są – chociaż z dużym rozbawieniem przeczytaliśmy informacje, że są kuzynkami. Nie są kuzynkami, chociaż myślę, że dzisiaj mogłyby tak się obchodzić jak kuzynki.

Dziękuję za rozmowę.

Dziękuję serdecznie.

* * *

Radio Centrum 106.4 - Maglownica_03. czerwca 2016_Gość: Mariusz Wdowczyk – prezes Kaliskiego Przedsiębiorstwa Transportowego_Prowadzenie: Małgorzata Meszczyńska)