Maglownica

Gościem jest Przemysław Krysztofiak, poseł na Sejm RP z ramienia Platofrmy Obywatelskiej. Jeden z najmłodszych posłów – wiekiem i stażem, bo do grona parlamentarnego dołączył Pan po rotacji w ostatnich wyborach samorządowych. I stąd pytanie- czy to jest tak jak w rodzeństwie, że najmłodszy jest rozpieszczany czy może podpuszczany przez starszych?

Jestem trochę rozpieszczany i trochę podpuszczany. Natomiast na pewno parlamentarzyści starsi stażem starają się nam pomóc. Wprowadzają nas w tych pierwszych tygodniach, kiedy poznajemy gmach sejmu, komisje. To jest bardzo miłe i cieszę się z tego. Ale teraz, po kilku miesiącach mogę powiedzieć, że jednak staram się być samodzielny w tym co robię.

Czy fajnie jest być posłem?

Nie odbieram tego w kategorii fajności. Na pewno to duża odpowiedzialność i wielki zaszczyt. Każda funkcja, która jest pełniona z wyboru, czy to jest radny czy poseł, to zaciągnięty kredyt zaufania wobec wyborców.

Reprezentuje Pan w Sejmie Platformę Obywatelską. Czy dziś bycie posłem PO to przywilej czy raczej kłopot?

To zawsze jest zaszczyt, obojętnie jaką się partię reprezentuje- PO, PIS czy PSL. To funkcja z wyboru. Wyborcy musieli zauważyć tego kandydata, zaufać mu, postawić krzyżyk przy jego nazwisku na liście i to się liczy.

Bierze Pan udział w pracach komisji o bardzo trudnych, ale i prestiżowych zadaniach. Proszę powiedzieć nam o tym coś więcej.

Pracuję w dwóch komisjach- Administracji i Cyfryzacji oraz Spraw Zagranicznych. Do tej drugiej było trudno się dostać, ale miałem dużo szczęścia, bo akurat było wolne miejsce. I to jest komisja, w której praca wciągnęła mnie i pochłonęła, co wynika z moich zainteresowań jeszcze ze studiów.

Nieżyjący już poseł,senator Jerzy Koralewski mówił po pierwszych miesiącach pracy w parlamencie, że trudno jest przeforsować swoje pomysły, projekty, bo jest się ciągle zależnym od innych, od układu, w jakim się działa. Pan też tak uważa?

Jest tak, ale wynika to też z pewnej organizacji pracy Sejmu. Proszę pamiętać, że gdyby każdy poseł miał szansę na przeforsowanie swojego pomysłu, z którego nie wiadomo jakie wynikają konsekwencje choćby dla budżetu państwa, to mielibyśmy po prostu wielki bałagan. Wszelki pomysły muszą się liczyć z budżetem i dlatego musi być dyscyplina, bo to pozwala na wprowadzanie ustaw.

Ma Pan zaledwie kilka miesięcy, żeby pokazać co Pan potrafi. Czy jesienią wystartuje Pan w wyborach parlamentarnych?

Rozważam taką możliwość i mam nadzieję, że tak będzie. Nie chciałbym jednak mówić szczegółach czy składać deklaracji, bo na to jest za wcześnie. Obojętnie co cym powiedział mogłoby się okazać nieaktualne za miesiąc. Poczekajmy.

Przejdźmy w takim razie do naszych lokalnych spraw. Był Pan radnych w kadencji dwóch prezydentów –Torzyńskiego i Urbaniaka. Ma Pan porównanie jak rządzili miastem, jaką mieli wizję Ostrowa. Teraz, po 8 latach przerwy do władzy powróciła lewica. Mija pół roku kadencji Beaty Klimek –jak Pan je ocenia?

Jestem dość mocno zaniepokojony. Martwi mnie sytuacja, która nigdy wcześniej w Ostrowie się nie zdarzyła, a związana z tym, że do dziś pani prezydent nie potrafiła zebrać wokół siebie koalicji radnych, która mogłaby wspierać jej działania. Wiadomo, że prezydent miasta ma swój program, ale żeby go realizować powinien mieć większość w radzie. Jeśli tej większości nie ma musi poprosić o wsparcie dla swoich projektów, najnormalniej w świecie się dogadać. Pani prezydent ma dziś swoich 5 radnych, a 18 w opozycji. I tak dla jasności- ta opozycja to nie tylko radni PO. I taka sytuacja nie wynika ze złej woli radnych, ale z kompletnego braku zainteresowania ze strony pani Klimek. Przytoczę może dla porównania przykład z kadencji prezydenta Torzyńskiego, kiedy w 2006 roku wygrał w II turze wybory z Maciejem Klósakiem. Pamiętam ten wieczór, kiedy o 23:00 znaliśmy już wyniki i po północy już było spotkanie radnych , nowego prezydenta i jego kontrkandydata. Wszystko po to, by wypracować zasady koalicji. Można było to zrobić? Można, bo tylko tak da się pracować. W tej kadencji radni o projektach prezydent Klimek dowiadują się z mediów. To nie jest sytuacja dobra dla miasta, ale podkreślam, że nie jest to wina radnych.

Dziś mieszkańcy śledzący sesje i to, co dzieje się w mieście mają wrażenie chaosu. Poczucie, że pani prezydent chce tak wiele zrobić, ale radni jej przeszkadzają. Jednak jeszcze przed 2 turą wyborów pani Klimek zapytana o to jak poradzi sobie z brakiem większości w radzie, odpowiedziała, że radnych rozliczą ich wyborcy.

Nic bardziej mylnego. To jest stwierdzenie, które nie powinno mieć miejsca w samorządzie. Radni zostali wybrani w okręgach jednomandatowych, prezydent również przez swoich wyborców . I to nie jest tak, że teraz pani prezydent jak zapowiada w wywiadach, będzie recenzować poczynania radnych. Jest dokładnie odwrotnie- to zadaniem radnych jest recenzowanie działań prezydenta i kontrolowanie ich przez komisję rewizyjną. I z tego przywileju pani Klimek jak radna skwapliwie korzystała. Prezydent mocno pomieszała role i kompetencje, jakie jej przysługują. Teraz ona jest recenzowana, oceniana, sprawdzana i musi się z tym pogodzić.

I nie ma wizji miasta?

Właśnie o to chodzi, że nie ma. Wrócę jeszcze raz do kadencji prezydenta Torzyńskiego, który po pół roku kadencji przedstawił radnym na sesji swoją wizję miasta, plan działania na najbliższe lata. Wszystko, co wydarzyło się później w Ostrowie- inwestycje, zmiany- były tego efektem. Teraz tego nie ma. Przeglądam stronę internetową miasta i widzę informacje o festynach,kiermaszach,zawodach sportowych. Nie ma nic o rzeczach ,które faktycznie wpływają na rozwój miasta. Jedyna inwestycja, o której jest mowa na razie, to budowa parkingu naziemnego lub podziemnego na Staszica, w centrum miasta. Trudno mi to sobie wyobrazić.

Ze strony urzędu miejskiego wynika, że jedyna inwestycja, jaka jest prowadzona to rewitalizacja śródmieścia. W kadencji poprzedników pani Klimek w tym czasie były już rozstrzygane przetargi, budowane drogi. Teraz mamy czytanie bajek dla przedszkolaków, spotkania z emerytami, spotkania opłatkowe, spartakiady, jubileusze i medale.

Obserwują te strony i też mam takie zdanie. Przyznaję, że pomysł rewitalizacji śródmieścia zaskoczył mnie. Mam naprawdę wielu znajomych, którzy przyjeżdżają do Ostrowa na kawę, na obiad właśnie ze względu na cudowny rynek. Centrum miasta jest chwalone przez gości, a przypomnijmy, że Wojciech Pszoniak powiedziała publicznie w telewizji, że ostrowski rynek jest również piękny jak ten w Krakowie. Nie wiem więc co wiceprezydent Borowczak chce tam rewitalizować. Często jest tak, że są szukane tematy zastępcze, by odejść od tych poważnych i tutaj właśnie tak się dzieje. Nie ma słowa o Zakładzie Zagospodarowania Odpadów czy o Parku Przemysłowym.

Ale jest becikowe i pomysł na inkubator młodego przedsiębiorcy.

No tak. I tu wychodzi brak wiedzy, bo pani prezydent zapytana w kampanii wyborczej o ten inkubator powiedziała, że będzie zwalniać młodych przedsiębiorców z podatku od nieruchomości. Problem w tym, że taka uchwała działa w Ostrowie od kilkunastu lat. I dziwię się, że prezydent, była radna tego nie wie. Nie mówiąc już o tym, że nie wolno robić w mieście zwolnień podmiotowych, a jedynie przedmiotowe. Nie można zwalniać z podatku ze względu na wiek. A do zadań inkubatora dla przedsiębiorców jest przygotowany wszechstronnie Park Przemysłowy. Nie musimy dublować pomysłów. To są hasła, które są sloganami, dobrze się sprzedają, ale nic za nimi nie stoi. .

Dziękuję za spotkanie.

Radio Centrum 106.4 - Maglownica 22 maja 2015_Gość: Przemysław Krysztofiak- poseł na Sejm RP z ramienia Platformy Obywatelskiej. Prowadzenie: Arleta Zeidler