Krzysztof Nosal

Ponad 28 km powiatowej trasy za blisko 6 000 000 złotych. Niedawno został rozstrzygnięty przetarg na najdłuższą inwestycję drogową w powiecie kaliskim i w ramach tego projektu przebudowany zostanie odcinek drogi we Florentynie, fragment drogi Florentyna-Goliszew, Goliszew-Mycielin, Mycielin-Dzierzbin i Dzierzbin do granicy powiatu kaliskiego. Czy jest realna szansa, żeby ta droga była przebudowana dobrze? Ta inwestycja kosztuje tylko 6 000 000 złotych.

Oczywiście, że jest szansa, że dobrze i na pewno zrobimy to jak najlepiej będziemy potrafili. Natomiast ten standard "dobrze" może być przez różne osoby bardzo różnie odbierany i on będzie zrobiony dobrze za te 6 000 000 złotych. Natomiast równie dobrze można było wydać co najmniej 2 razy tyle. Musimy działać według zasady: "Tak krawiec kraje, jak mu materii staje" i, oczywiście, jest to projekt, program bardzo pragmatyczny. Będziemy pilnować jakości - mamy bardzo dobrego wykonawcę - więc wierzę głęboko, że po zakończeniu inwestycji będziemy wszyscy zadowoleni i przez długie lata ta droga będzie dobrze służyć mieszkańcom, nie tylko powiatu kaliskiego i miasta Kalisza, ale ogólnie, bo jest to trasa, która bardzo dobrze wpisuje się w cały układ komunikacyjny naszej aglomeracji kalisko-ostrowskiej, ale również powiązania z autostradą A2. Zarówno w kierunku Warszawy, jak i Poznania.

Jakie prace zostaną wykonane na tych fragmentach?

Na całym odcinku 28,6 km będzie wymieniona nawierzchnia, będzie kilka elementów poprawiających bezpieczeństwo, czyli nowe rozwiązania, i będą chodniki, które na pewno poprawią bezpieczeństwo pieszych.

W 2011 roku była wykonywana trasa Zbiersk-Tymianek i to było 25 km, też spory odcinek, za blisko 20 000 000 złotych.

Oczywiście, ale był to zupełnie inny zakres. Tam mieliśmy prostowanie trasy, czyli musieliśmy zrobić zupełnie nową drogę, mieliśmy nowy most, no i był Zbiersk. Zbiersk to jest miejscowość, która ma prawie 3 000 mieszkańców, bardzo mocno zurbanizowana, więc w pasie tej drogi są właściwie wszystkie możliwe instalacje i to był rzeczywiście potężny koszt. Ta inwestycja, o której dzisiaj mówimy, jest o wiele prostsza.

Kiedy ta inwestycja się rozpocznie?

Myślę, że jeszcze w kwietniu. Będziemy się starali dopasować harmonogram tych prac do jeszcze innej inwestycji, która się zbiega z tą naszą, a mianowicie ułożenie światłowodu przez firmę telekomunikacyjną. Postaramy się tak zrobić, żeby tej drugiej inwestycji jak najbardziej sprzyjać, bo w znacznej mierze ten światłowód będzie w pasie drogowym, tam gdzie będą chodniki. Na pewno to nie ułatwi zadania naszemu wykonawcy, ale będziemy to tak robić, żeby to było pragmatycznie, żeby nikt nie mówił, że dzisiaj ktoś coś buduje, a jutro to rozbiera, żeby „coś tam włożyć”.

A kiedy prace się zakończą i czy kierowcy mogą spodziewać się utrudnień?

Jak przy każdej budowie. Na pewno będą jakieś utrudnienia, natomiast zawsze staramy się tak skonstruować właśnie ten projekt ruchu drogowego na czas przebudowy, aby rzeczywiście pokazać wszystkie objazdy, określone elementy wykonywać w takim czasie, kiedy ten ruch jest może trochę mniejszy. Tak jak powiedziałem, zakres jest tutaj stosunkowo prosty, ponieważ nie ma właściwie rozkopywania, nie ma tam nowych instalacji pod asfaltem. Największe utrudnienia są wtedy, kiedy zakłada się nowy asfalt. Myślę, że największe utrudnienia będą w samym Żelazkowie, bo tam jest największy zakres prac. Tam są parkingi, chodniki. Jest to gminna miejscowość, więc mieszkańcy Żelazkowa muszą się uzbroić w cierpliwość, ale też właśnie Żelazków jest głównym beneficjentem tego projektu.

Czy firma, która wygrała przetarg, jest z naszego lokalnego rynku?

To firma z Błaszek. Firma jest znana bardzo dobrze, jej logo jest również na kaliskich ulicach. Zresztą kilka projektów wykonywali również u nas. Firma znana z solidności.

I to była najtańsza oferta?

Tak, oczywiście. To była najtańsza oferta.

A najdroższa? Za ile?

Najdroższa była o ponad 1 500 000 wyższa i nie mieściła się w granicach tej kwoty, którą dysponowaliśmy. Najdroższa oferta opiewała na ponad 7 500 000 złotych.

Kolejna drogowa inwestycja na terenie powiatu kaliskiego to popularny już Trakt Wieluński, który nie może się doczekać dokończenia. Budowany jest etapami, biegnie przez kilka powiatów i dwa województwa, no i ma skrócić trasę z Kalisza do Częstochowy. Czy jest szansa na to, że w tym roku te prace się już zakończą i temat definitywnie zniknie?

Myślę, że tak. Takie przynajmniej mamy plany i takie są założenia. Problem zniknie dzięki współpracy trzech szczebli samorządowych - gminnego, powiatowego i wojewódzkiego. Dzięki tej dobrej współpracy i zrozumieniu, można było pozyskać środki na finansowanie i dzisiaj już możemy mówić, bo na to jest uchwała Sejmiku Województwa Wielkopolskiego, że gmina Brzeziny otrzyma 500 000 złotych, gmina Czajków 250 000. Powiat już zadeklarował gminie Brzeziny 200 000 zł. Najprawdopodobniej w kwietniu zostanie ogłoszony przetarg, a za kilka miesięcy cały trakt kalisko-wieluński będzie zaasfaltowany.

Co trzeba jeszcze zrobić na tym odcinku?

Położyć nową nawierzchnię na 2 km drogi. Ta inwestycja trwała dosyć długo, ale najważniejsze, że kończy się sukcesem. My nie dysponujemy takimi środkami, żeby można było zrobić w ciągu kilku miesięcy w jednym roku. Po prostu nasze budżety na to nie pozwalały. I tu jeszcze raz chciałbym gorąco podziękować właśnie samorządowi województwa, ale w sposób szczególny wszystkim tym członkom zarządu, wicemarszałkom, po kolei poczynając od Józefa Rackiego i kończąc na Krzysztofie Grabowskim, którzy tak naprawdę tej sprawy pilnowali i to tylko właśnie dzięki ich determinacji jest sukces.

Jeśli inwestycje się zakończy, to czy powiat kaliski będzie się starał o to, żeby ta droga uzyskała status drogi wojewódzkiej?

Taki jest nasz pomysł. Inie jest oderwany od rzeczywistości. Ta droga ma takie znaczenie. Ale to oczywiście nie będzie zależało od tego, co my chcemy, tylko na ile nam się uda przekonać samorządy województw, bo tu już mówimy o 2 województwach - wielkopolskim i łódzkim. Ten temat żyje od jakiegoś czasu. Oczywiście nie da się go załatwić z dnia na dzień. Tu trzeba budować po prostu taki dobry wizerunek w tej sprawie, bo myślę, że ta droga bardzo dobrze wpisuje się w cały układ komunikacyjny i tak naprawdę jest dosyć dużą alternatywą dla drogi nr 11 północ-południe, która tak naprawdę jest drogą bardzo obleganą, więc, nie daj Boże, by się coś na tej drodze wydarzyło, to na pewno jest to alternatywa dla 11-stki.

A jakie korzyści będzie miał powiat kaliski i samorząd powiatu kaliskiego jeśli ta droga zostanie przekazana właśnie województwu?

Gdyby udało się podwyższyć standard tej drogi, na całym odcinku, od Kalisza do Wielunia na pewno poprawimy sobie konkurencyjność terenu. Dzisiaj, chcąc walczyć o firmy, o nowe miejsca pracy, przede wszystkim musi być dostępność komunikacyjna. Jeżeli tego nie mamy, to oczywiście stawiamy się na dosyć straconej pozycji. Jesteśmy w trudnej sytuacji, zresztą cała nasza aglomeracja kalisko-ostrowska - nie mamy właściwie bezpośredniego dostępu do autostrady, do ważnych szlaków komunikacyjnych, więc tutaj trzeba zrobić wszystko, aby przekonywać, że to jest ogranicznik w naszym rozwoju i każda inwestycja, która poprawi dostęp komunikacyjny będzie prorozwojowa.

A czy korzyści finansowe też będą?

Oczywiście. Jeśli uda nam się mieć na terenie drogi wyższego rzędu, to nie my ponosimy koszty eksploatacji, ponosi je ktoś inny, ale to nie o to chodzi. Tak naprawdę my musimy budować logiczne ciągi, czyli takie, z których chcą korzystać ludzie. Trakt wieluński jest takim ciągiem, z którego korzysta mnóstwo ludzi, nawet przy dzisiejszej jakości tej drogi, więc na pewno gdyby udało się ją zbudować w innym standardzie, to na pewno przeniósłby się tutaj jeszcze większy ruch i tereny na tej trasie stałyby się bardziej atrakcyjne. Byłoby to też spore ułatwienie dla firm - dzisiaj na dobrą sprawę po terenie naszego powiatu nie da się jeździć w pełni załadowaną ciężarówką, czyli taką, która na 5 osiach ma 42,5 tony, bo nie mamy takich dróg. Dzisiaj musi byś to nacisk maksymalnie 8 ton na oś.

Która droga na terenie powiatu kaliskiego potrzebuje pilnego remontu?

Także ta związana z traktem kalisko-wieluńskim, czyli droga od Godziesz do granicy powiatu, z powiatem sieradzkim, czyli przez Brzeziny, Czempisz, Dzięcioły do Chudoby, więc na pewno jest to najpilniejsza droga w najtragiczniejszym stanie i będzie naszym priorytetem w najbliższym czasie. Oczywiście mamy jeszcze drogi, które muszą połączyć drogę krajową czy drogi krajowe z drogami wojewódzkimi. Na pewno bardzo dobrze się stało, że udało nam się przebudować drogę Kokanin-Zduny, czyli łącznik 2 dróg krajowych, z przecięciem przez wojewódzką w Skarszewie. Czeka nas również przebudowa drogi Wyganki-Witoldów przez Rychnów, czyli połączenie drogi krajowej nr 25 z drogą wojewódzką nr 470.

W powiecie kaliskim, w gminie Lisków trwa scalanie gruntów. Proces rozpoczął się na początku tego roku, ale mieszkańcy tych miejscowości głośno mówią, że nie do końca wiedzą na czym polega dokładnie to postępowanie. Jak wygląda proces scalania, na czym on polega i jakie on niesie korzyści dla mieszkańców, gospodarzy?

Proces scalania trwa już bardzo wiele lat. W ostatnich miesiącach został zintensyfikowany. Jeżeli rolnicy czegoś nie wiedzą to dziękuję właśnie mediom za to, że się w sprawę angażują. Natomiast myślę, że ktokolwiek chce coś wiedzieć, ma dostęp do informacji. Jest to proces bardzo trudny, bo przecież mamy słynne już przywiązanie polskiego rolnika do ziemi. Ojcowiznę znaną w literaturze. To na pewno nie pomaga...

Z jakimi zagrożeniami mogą się spotkać mieszkańcy ?

Nie widzę żadnych zagrożeń. Scalanie ma jeden cel. Ma poprawić strukturę agrarną. W Polsce cierpimy na to, że mamy bardzo rozdrobnione pola. Dzisiaj ma to znaczenie szczególne, bo kiedy jeszcze kilkadziesiąt lat temu rolnik jechał jednym bądź dwoma konikami z jednoskibowym pługiem na pole, to nie było problemu, czy on jedzie na 15 kawałeczków, czy na 2. Dzisiaj, kiedy czasami szerokość robocza maszyn jest szersza niż szerokość tego pola, to ma znaczenie.

To akcja za duże pieniądze. Wdajemy na scalanie ponad 3 000 000 złotych ze środków unijnych.

Mieszkańcy mówią, że w tej sprawie jest dużo pośpiechu ...

Tu nie ma pośpiechu. Nie można mówić o czymś kilkadziesiąt lat i nic nie robić. Po prostu skończył się czas mówienia. Mamy pieniądze do wydania i chcemy to zrobić. Te pieniądze mają być wydane po to, aby pomóc rolnikom z miejscowości Strzałków i Chrusty, żeby zamiast pola w kilku, czy kilkunastu kawałeczkach, mieli w jednym.

Kiedy scalanie się zakończy?

W połowie następnego roku musimy mieć wszystko zakończone, a projekt rozliczony.

(Radio Centrum 106.4 - Maglownica – 14. marca 2014 – Gość: starosta kaliski Krzysztof Nosal - Prowadzenie: Małgorzata Wojtyś)