Dariusz Grodziński

Gościem Maglownicy jest Dariusz Grodziński - miejski radny Platformy Obywatelskiej i były wiceprezydent Kalisza.

Jak się pan czuje jako radny opozycji? Lepiej jest rządzić czy patrzeć na ręce rządzącym?

Rządzenie to jest praca. Ciężka praca. A ja ją lubię i się jej nie boję. I chyba wolę pracować, niż tylko przyglądać się czyjejś pracy, szczególnie kiedy widzę, że ona komuś słabo wychodzi. I mam z tym pewien problem, bo mój patriotyzm lokalny wymusza takie postawy, że punktuję te rzeczy – ale nie dla samego punktowania, tylko dlatego, że się tym naprawdę bardzo głęboko przejmuję.

No właśnie - jaka jest rola opozycji? Co mogą i co powinni robić, a czego nie powinni radni będący przeciwwagą dla tych, którzy są obecnie u władzy?

To jest bardzo trudne i bardzo pojemne pytanie. Tutaj można by mówić godzinami. Generalnie będąc w opozycji powinno się wypełniać te role, które są w demokracji przypisane – czyli przede wszystkim kontrola władzy – skuteczna kontrola. Pokazywanie społeczeństwu tych obszarów rządzenia, których władza się boi, wstydzi, lub których nie chce pokazać. Na pewno z punktu widzenia siedzenia w ławach opozycji – również reprezentowanie spraw i interesów poszczególnych grup mieszkańców. Bycie ich głosem i takim sumieniem miasta. I też staramy się tę rolę wypełnić najlepiej jak potrafimy, wkładając całe zaangażowanie, ale także bagaż wiedzy i doświadczenia, które mamy chociażby po ostatnim czteroleciu.

Na początku kadencji opozycja w Radzie miejskiej Kalisza została właściwie sparaliżowana, a wraz z nią merytoryczne komisje, zdominowane przez koalicję Wspólny Kalisz-PiS-SLD. Z komisja rewizyjną na czele... Czy po spektakularnym odejściu z prezydenckiego ugrupowania trójki radnych, którzy powołali nowy klub - Tak dla Kalisza - zostawiając Wspólny Kalisz z jednym tylko radnym - coś się zmieniło? Czy ten opozycyjny środek ciężkości się przesunął? Można cos więcej, coś inaczej?

Ja tego nie odczuwam na razie. Czekam, może odczuję. Na razie jednak takich zjawisk nie ma, nie wpływa to w żaden sposób czy układ sił, czy na to w jaki sposób kieruje się naszym miastem. Natomiast jeżeli chodzi o tę koalicyjność czy opozycyjność, to nie mam żadnych uwag do tego, że komisje merytoryczne są pod przewodnictwem takich czy innych osób, które wchodzą w skład koalicji, która popiera władze wykonawcze. Natomiast to, co się dzieje wokół komisji rewizyjnej, to już rzeczywiście jest nasz mały, lokalny skandal i jest to deficyt demokracji w naszym mieście. Próbowano to w jakiś sposób przeinaczyć – że ktoś się obraził, że pana radnego Gabrysiaka czy mnie nie widziano na funkcjach w tej komisji – nieprawda, chodziło o blokowanie kontroli. Różnych – co najmniej dwóch, które dotyczyły tej władzy ledwie po miesiącu od jej objęcia.

Skandal – to takie duże słowo – jak działa w tej chwili komisja rewizyjna? Możecie jako opozycja działać?

Nie, nie możemy, ale nas tam też nie ma. Bardzo świadomie nas nie ma. Ona została zablokowana politycznie. Komisja rewizyjna zamieniła się w skład Rady Miejskiej Kalisza. Wszyscy, którzy mogli się tam zapisali, po to tylko, żeby głosować co się rzewnie podoba. Odczuliśmy to w styczniu, zaraz po wyborach, na własnej skórze, gdzie były zablokowane nasze kontrole, a jedna tak spłaszczona, że właściwie niczemu już nie służyła. Stwierdziliśmy, że nie będziemy takiego stanu legitymować. Zatem komisja rewizyjna składa się wyłącznie z radnych koalicji i pilnuje interesów prezydenckich.

Zostało wtedy powiedziane, że się państwo obraziliście…

No tak, to jest taka narracja, żeby zrzucić winę, żeby w żaden sposób nie pokazać tego co się zrobiło, jakie kontrole i w jaki sposób się zdejmowało z porządku obrad, jak się spłaszczało komisje, gdzie w mojej ocenie ewidentnie nastąpiło naruszenie dyscypliny finansów przez Piotra Kościelnego. No, trzeba było czymś to zagadać. To jest polityczne zagadywanie. Mają większość – wtedy to był jeszcze taki okres świeżo powyborczy, cieszyli się z efektu świeżości, ludzi ich słuchali, dziennikarze także. Tak jakoś wyszło, że to nie zostało dobrze skomunikowane. Ale prawda jest zgoła inna – chodziło o naprawdę fundamentalne sprawy.

No dobrze - pytanie kluczowe: skupiacie się na krytyce czy jesteście opozycją konstruktywną?

Wydaje mi się, że bardzo konstruktywną. Statystyki głosowania, które prowadzi akcja Liczy Się Miasto i Kaliska Inicjatywa Miejska, pokazują, że naprawdę w zdecydowanej większości, nawet 90% wspólnie głosujemy – nad dobrymi rzeczami, które w poszczególnych wydziałach naczelnicy przygotowują, opracowują rozwiązania dla swoich działów.

A w drugą stronę to też działa? Zdarza się, że pomysły opozycji są popierane przez koalicję?

No właśnie w drugą stronę to nie działa. Chciałbym powiedzieć, że na przykład Klub Radnych Platformy Obywatelskiej w tej kadencji tylko złożył 5 projektów uchwał, co jest ewenementem w naszym samorządzie przynajmniej od czasów gdy ja go znam…

I co z nimi się stało?

Wszystkie są bardzo brutalnie politycznie traktowane…

Może były kiepskie po prostu?

No, nie wiem – ponieważ na przykład inicjatywa, którą prowadził radny Eskan Darwich jeśli chodzi o obywatelska inicjatywę uchwałodawczą, weszła w życie po pół roku, zmodyfikowana, utrudniona – ale jednak weszła, ponieważ był tu duży nacisk społeczny, bo inicjatywa jest bardzo dobra. A w tej chwili, po roku, wraca na sesje Rady Miejskiej Kalisza, na komisje sprawa powołania Rady Seniorów, gdzie projekt uchwały w tej sprawie złożyłem w imieniu Platformy Obywatelskiej pod koniec kwietnia zeszłego roku. Więc modyfikowane, odwleczone w czasie, takie troszkę zamazane – żeby nie było, że to my, radni pracujemy. Nie, nie – jest tylko pan prezydent ze swoją ekipą. Więc one są fajne, lecz muszą być najpierw zniszczone, przetrzymane w zamrażarce, troszeczkę zmienione – i wtedy mogą wejść już nie jako inicjatywa Platformy, lecz jako inicjatywy prezydenckie.

Co zasługuje na szczególną krytykę w działaniach obecnych władz miasta, a co im się udaje, udało? Skoro ma być konstruktywnie, to powiedzmy o minusach, ale i o plusach.

Mam problem z wymienianiem tych plusów, ponieważ wiele rzeczy drobnych, małych głosujemy, popieramy. W większości to są jednak rzeczy organizacyjne, przygotowywane przez naczelników wydziałów. To są rzeczy, które trzeba zrobić, bo trzeba dostosować się do wymogów ustawy czy dyrektywy unijnej. Ale jak patrzę na miasto w jakiś sposób ono się rozwija – a raczej jak się nie rozwija, to nie potrafię takich rzeczy wypunktować. Owszem, mogę pochwalić drobnostki, typu kino letnie które potrafiłem już wcześniej pochwalić. Natomiast to jest malutki, drobniutki projekt społeczno-kulturalny. Jest mi przykro, że jeżeli mam już za co chwalić władze miasta, to chwale za takie drobiazgi, a miasto które jeszcze do niedawna – nie tylko w moim odczuciu, ale także kaliszan troszkę podenerwowanych utrudnionym ruchem drogowym – było postrzegane jako plac budowy, w tej chwili nie ma żadnych nowych inwestycji miastotwórczych, które dają impuls mocny rozwojowy. Zawala się inwestycje i opóźnia te, my przygotowaliśmy, zabudżetowaliśmy, zaprojektowaliśmy. Na poprzedni rok to jest kompletna mówiąc kolokwialnie wykładka inwestycyjna, a Budżet Obywatelski jest tego takim najbardziej jaskrawym przykładem. Mam zatem naprawdę duże problemy, żeby za cos chwalić.

A może po prostu łatwiej jest krytykować?

Nie dla mnie. Ja mam taką konstrukcje psychiczną, że mi się łatwiej, lepiej pracuje i broni pewne tezy, rozwiązania, negocjuje, niż krytykuje. Chciałbym pochwalić na przykład za zburzenie betonki. To jest coś, czego większość kaliszan oczekiwała jak sądzę. My także planowaliśmy to zrobić, ale mówiliśmy sobie: zróbmy to dobrze, profesjonalnie. Każdy potrafi wziąć kilofy i rozwalić kawałek kamienia. Ale co potem? Potem została wyrwa, taki właściwie krater, który został zasypany krzywo ułożonymi pływami chodnikowymi, a teraz jest zastawiany na szybko jakąś ławką, donicą z drzewkiem, które wygląda jak patyk. Nie potrafię tego dobrze ocenić, pochwalić.

Bardzo często, gdy Pan, albo koledzy z PO, stowarzyszenia Wszystko dla Kalisza albo Samorządnego Kalisza zabieracie głos - pojawiają się takie hasła: wy mieliście swój czas i go nie wykorzystaliście. Co rządzący Kaliszem w poprzedniej kadencji zrobili dla miasta? ...były grzechy zaniechania?

Grzechy zaniechania – na pewno zawsze są, gdy się cos robi i robi dużo, to po pierwsze ma się prawo popełnić jeden czy drugi błąd, po drugie robiąc jedno, zdarza się że nie zrobiło się czegoś innego. W odczuciu społecznym myślę, że w ramach działań rewitalizacyjnych modernizacja Głównego Rynku, okolicznych uliczek, placu ratuszowego na pewno była zaniechaniem. Jednak co to za zaniechanie, skoro teraz też nic się nie dzieje, nic kompletnie nie jest robione…

Jest deptak.

Jest zamknięta ulica, którą nagle zaczęto nazywać deptakiem. To nie jest deptak. Tam są kocie łby, krzywe płyty, ciężko się po tym chodzi. Deptak byłby wtedy, gdyby dokonano pewnej rewaloryzacji tego terenu, zmodernizowano nawierzchnię, stworzono nową przestrzeń, odnowiono kamienice – i wtedy mówimy: drodzy kaliszanie, zrobiliśmy kawałek, mały kawałek – ale pięknego miasta; słuchajcie – zamykamy to, żeby samochody tego nie zasłaniały i oddajemy wam to do użytku…

Ale jednak wielu kaliszan się cieszy, choć nie brakuje również głosów sprzeciwu.

Zamknięcie fragmentu tej ulicy nie jest dla mnie powodem, aby nazywać to deptakiem. Deptak trzeba zrobić. Zrobić infrastrukturalnie, a potem zachęcić ludzi, żeby tam przyszli. Trzymam kciuki, żeby tam ludziom się podobało, żeby sklepikarze oraz usługodawcy, którzy tam mają swoje lokalne, też się z tej zmiany cieszyli, ocenili ją dobrze – chociaż teraz bardzo się tej zmiany obawiają i maja ku temu jakieś argumenty. To jest takie działanie wyłącznie na pokaz, nie ma w tym żadnej metodyki, żadnej myśli, o pieniądzach zewnętrznych już nawet nie wspomnę.

Niebawem sesja absolutoryjna i ocena wykonania budżetu. Prezydent zasłużył na absolutorium? Jak wyglądają miejskie finanse?

W naszej ocenie nie zasłużył. Wyraziliśmy to już podczas głosowania we wszystkich komisjach Rady Miejskiej Kalisza. Podczas sesji absolutoryjnej 21 czerwca również zagłosujemy przeciwko. Zjawiska, które zachodziły w mieście w roku 2015 – i te inwestycyjno-finansowe i te polityczne były bardzo słabe i bilans jest zły. Najbardziej dobitnym tego przykładem jest słabe wykonanie inwestycji w mieście, a właściwie zawalenie ich. Zawalenie wielu inwestycji w mieście, które my przygotowaliśmy i trzeba było tylko je zrealizować. Nie wspomnę już o powstawaniu nowych. Ta władza skupiła się nie na budowaniu miasta, ale na konsumowaniu miasta. I to tak szybko i łapczywie, że już niektórym nawet przestały się marynarki dopinać. A ta konsumpcja skutkowała też dużymi kryzysami kadrowymi, personalnymi i decyzyjnymi w strukturze Urzędu Miejskiego Kalisza. To co się działo i dzieje nadal w kluczowych wydziałach woła o pomstę do nieba. Ludzie, którzy byli bardzo oddani miastu, potrafili pracować, z wymyślonych powodów, z pretekstów zostali pozwalniania, tylko po to, żeby zastępować ich swoimi ludźmi. Źle się działo w wydziale budownictwa, w WGM-ie, w promocji, w innych jednostkach miejskich także.

A wracając do budżetu – Regionalna Izba Obrachunkowa jakieś uchybienia wskazała, ale ogólnie uznała, że źle nie jest?

Bo został zaksięgowany ten budżet. Poprawnie – formalno-prawnie. Natomiast to, co napisała Regionalna Izba Obrachunkowa, jest rzeczą bezprecedensową. Takie uwagi, które wskazują na brak nadzoru prezydenta, one się nigdy wcześniej nie pojawiały – ja nie pamiętam takiej sytuacji w kaliskim samorządzie, ani nie znam sytuacji nigdzie w Polsce, żeby takie się zdarzyły. Pan prezydent pod koniec maja pytany przez dziennikarzy o tę sytuację powiedział, że on nie wie, że on nie czytał – po miesiącu od wydania – tej opinii. Jest to dla mnie skandaliczne, bo albo blefuje czy kłamie, żeby zbyć dziennikarza, albo jeżeli nie miał czasu przeczytać dokumentu Regionalnej Izby Obrachunkowej, to ja nie wiem na co ma czas pan prezydent w takim razie.

A pan dokładnie czytał?

Dokładnie czytałem, nawet pozakreślaliśmy najważniejsze jego elementy, sentencje i w związku z tym zrobiliśmy konferencję prasową z radnym Sławomirem Chrzanowskim, gdzie te wszystkie elementy dokładnie omówiliśmy…

Czyli prognozy są złe?

Ja na razie bardzo słabo to widzę. Źle się czuję w tej kadencji samorządu. Nie spodziewałem się, że rola opozycji może być aż tak ważna jak w tej chwili w mieście Kaliszu. Tym bardziej chcemy bardzo konsekwentnie bronić miasta, reprezentować interesy Kalisza ratować miasto przed złymi uchwałami i reprezentować kaliszan wobec władz.

Dziękuję za rozmowę.

Dziękuję serdecznie.

* * *

Radio Centrum 106.4 - Maglownica_10. czerwca 2016_Gość: Dariusz Grodziński – miejski radny Platformy Obywatelskiej_Prowadzenie: Małgorzata Meszczyńska)