Dariusz Grodziński

Dziś moim i Państwa gościem jest wiceprezydent Kalisza - Pan Dariusz Grodziński.

Dzień dobry Państwu, witam Panią Redaktor.

Panie prezydencie ostatnia prosta mijającej kadencji, już za tydzień wybory… Jakie nastroje w ratuszu? Nostalgia, obawy, a może pełna mobilizacja?

Myślę, że mobilizacja i myślę także, że nadzieja, wiara, że będzie dobrze. Pracujemy z ludźmi od 4 lat spotykając się z nimi naprawdę codziennie i mamy z nimi dobry kontakt. Nawet jeżeli ktoś składa jakąś reklamację czy zażalenie, bo wiadomo, że nie wszystko da się zrobić. Jest w nas w pełni
uzasadniona wiara w to, że będziemy po tych wyborach kontynuować swoją pracę.

Skoro mówimy o mijającej kadencji, to chyba właśnie jest pora, by ją podsumować. Porozmawiajmy zatem o sukcesach i porażkach. Na początek te pierwsze, bo pewnie łatwiej o nich mówić. Więc na rozgrzewkę - czym mogą się pochwalić władze samorządowe Kalisza i z czego jest dumny wiceprezydent Grodziński?

Przede wszystkim z efektów swojej pracy. Cała kadencja obfituje w wiele sukcesów, olbrzymie inwestycje drogowe, wyremontowanie mostów, centrum onkologii, ośrodek badawczy kół zębatych. A jeżeli mówimy tylko o mnie, też mam całą listę. Przyznam, że przyniosłem ściągę w postaci moje folderu wyborczego, który przed programem zamieściłem na swoim Facebooku, gdzie wymieniam te rzeczy, które się udały. Takim jednym tchem, póki mi Pani nie zabierze głosów to jest: 15
nowych autobusów, które jeżdżą po ulicach Kalisza, wspólna baza transportowa przy Wrocławskiej dla KLA - owszem droga, bo kosztowała 10 000 000 złotych, ale pozwala rocznie zaoszczędzić 1 000 000 złotych na kosztach funkcjonowania przedsiębiorstwa, nowe 33 przystanki autobusowe, 10 placów zabaw z programu Radosna Szkoła. Wielką dumą jest to, że kiedy zaczynałem kadencję, około 250 dzieci nie dostawało się do przedszkoli z braku miejsc. W tej chwili te miejsca już są. Okupiłem to ciężką przeprawą polityczną...

Chodzi o prywatyzację przedszkoli?

O przekształcenie przedszkoli w formułę niepubliczną, zaoszczędzenie w ten sposób pieniędzy, które wróciły do przedszkoli poprzez utworzenie nowych miejsc w przedszkolach i publicznych i niepublicznych, co dajezróżnicowaną ofertę wyboru dla rodziców.

Jeszcze coś się udało?

Mnóstwo rzeczy. W sporcie, który był na zakręcie finansowania dyscyplin ligowych: piłka nożna, siatkówka...

Mowa o MKS - ie?

Też, jeżeli mówimy o sportach halowych. Za kwotę 200 000 złotych utworzyłem w tej kadencji stypendia dla medalistów sportów indywidualnych . To też dla mnie wielka rzecz.
Także w kulturze, którą mocno oddałem obywatelom.

Sprawdza się to? Rzeczywiście ludzie sami zajmują się tym lepiej niż
urzędnicy?

Kiedy zaczynałem kadencję, rocznie na dofinansowanie wydarzeń kulturalnych organizowanych przez stowarzyszenia przeznaczane było 124 000 złotych rocznie. Teraz rocznie jest to prawie 500 000
złotych. Kwota jest czterokrotnie wyższa. To jest nie tylko statystyka, ale czterokrotnie więcej wydarzeń i imprez organizowanych w mieście. To jest zauważalne.

Są jeszcze potrzeby? Ludzie proszą o więcej?

Być może tak, ale nie uważam, by te pieniądze powinny spełniać każdą potrzebę. Jakiś element konkurencji potrzeb powinien pozostać, bo to poprawia jakość projektów i wydarzeń później
organizowanych. Jeśli chodzi o dotacje i kalendarz imprez, cyfry mówią same za siebie. Z tego jestem bardzo zadowolony.

Jeszcze czymś się można pochwalić?

Chociażby nocna linia autobusowa wprowadzona w tym roku… Długo wyczekiwana, jeszcze w fazie testów, ale wierzę, że się przyjmie.

Wprowadzenie matury międzynarodowej w II LO. Pierwszy rocznik od 1 września zaczął naukę w tym trybie. Także w tym roku ruszył pierwszy nabór do Szkoły Mistrzostwa Sportowego…

Utworzenie Biura Obsługi Inwestora i Partnera Społecznego. Biuro jest bardzo chwalone zarówno przez działaczy społeczno-kulturalnych jak i inwestorów, bo przynosi konkretne efekty. Biuro pracuje bez rozgłosu, szczególnie jeśli chodzi o inwestorów, ponieważ pieniądze lubią ciszę, natomiast ma na koncie konkretne sukcesy. Mamy w Kaliszu 3 strefy gospodarcze, ekonomiczne i inwestycyjne. Są zasiedlane przez kolejne firmy, które dają miejsca pracy.

Panie prezydencie o sukcesach to pewnie tak moglibyśmy do wieczora. Teraz ta trudniejsza część, czyli co się nie udało. Czy były porażki, czy może tylko potknięcia?

Zawsze w życiu jest tak , że jeśli się dużo robi, to coś tam nie wyjdzie… Wczoraj tak o tym myślałem i jak na spowiedzi mówiąc - bardzo żałuję, że wyszedł mi fundusz pożyczkowo - rewitalizacyjny dla
właścicieli kamienic w Śródmieściu.

Dlaczego?

Względy prawne. Nie potrafiliśmy w tym systemie prawnym uargumentować takiego mechanizmu dotowania czy pożyczania pieniędzy bardzo tanio i łatwo, z efektem późniejszego umorzenia właścicielom prywatnych nieruchomości, jeśli obiekty nie mają statutu zabytkowego.

Ten pomysł umrze?

Jeśli będę miał taką sposobność, będę go jeszcze realizował. Tutaj bardzo liczę na pomoc rządu w ramach tzw. nowej polityki miejskiej. Liczę na zniesienie pewnych barier prawnych, ale też na fundusze rewitalizacyjne, które zapowiadał jeszcze minister Bieńkowska. Razem z prezydentem czekamy z tym pomysłem na nowe otwarcie, nową politykę miejską, nowe spojrzenie na rewitalizację takich miejsc jak Kalisz.

Co jeszcze się nie udało?

Co się nie udało...? Nie wiem czy to mi się nie udało, ponieważ do samego końca miasto pomagało, ale rozleciała- po raz kolejny - piłka nożna w Kaliszu. Wcześniej odszedł dobry, prywatny sponsor, o którego starałem, się dbać. Miasto wierzyło do samiutkiego końca. Czasem byłem nawet posądzany o niegospodarność, o to że „w jakiegoś trupa pieniądze próbuję pompować”, a mimo wszystko się to rozleciało. Prezes innego klubu piłkarskiego, którego prosiłem o pomoc w utrzymaniu w II lidze
stwierdził, że ma inne priorytety i nie jest tym zainteresowany... i jest jak jest. Tak jak pięknie rozwija się siatkówka, piłka ręczna i koszykówka - awansują i utrzymują świetne pozycje w swoich tabelach,
tak bardzo żałuję piłki nożnej.

A coś jeszcze po tej stronie porażek?

Hmm… nie wiem...Może to taka bardziej osobista. Naszą porażka jest p. Sapiński. To na pewno. Ale czas zweryfikuje nas wszystkich.

To tak boli Platformę?

Na pewno tak, bo przecież byliśmy bardzo mocno wspólnie kojarzeni. Prowadziliśmy kampanie. Boli w tym zakresie, o ile ktoś nas jeszcze wspólnie kojarzy. Chcemy się jasno odciąć od tych wszystkich wydarzeń, które miały miejsce, od działalności tego pana, od doniesień, od oskarżeń… My zajmujemy się praca samorządową, bo tylko po to szliśmy do samorządu.

Pytanie od słuchacza o Pański udział jako gitarzysty w koncercie Feniks. Porażka czy sukces? Czy to jest może realizowanie własnych pasji za publiczne, niemałe, pieniądze?

Myślę, że ten internauta jest gdzieś zaangażowany wyborczo i chciał uczynić po prostu jakąś drobną złośliwość . Mój udział w koncercie to dla mnie powód do dumy, że dostałem takie zaproszenie i możliwość. Nie miało to nic wspólnego z moją pracą zawodową. Znamy się z maestro Klockiem od 2006 roku. Poznaliśmy się jako muzycy. A pieniądze publiczne… Ten koncert był planowany. I tak by się odbył. Ja wziąłem w nim udział nie mając z tego żadnych korzyści.

Śmieję się, ale ponieważ co roku biorę też udział w nurkowym „Spływie Twardzieli” korytem Prosny, a Prosna była niedawno pogłębiana i to ten sam internauta może napisać, że pogłębiono Prosnę za publiczne 1 500 000 złotych, dlatego, żebym ja mógł brać udział w spływie.

Czyli drogi wyremontowano również, żeby się tylko Panu lepiej biegało?

I jeździło na rowerze, bo też mi się zdarza...

A skoro mówiliśmy o sukcesach i porażkach, podsumowaliśmy właściwie mijającą kadencję z perspektywy prezydenta, to może teraz porozmawiajmy o planach. Co Pan zrobi jeżeli wynik wyborczy będzie niekorzystny? Jakie ma Pan plany zawodowe i osobiste?

Nie... takie kasandryczne pytanie? Nie myślałem jeszcze o tym w ogóle...

Taki nadmierny optymizm, czy brak czasu?

Może jedno i drugie, ale mam stały kontakt z mieszkańcami Kalisza i nawet jeżeli ktoś składa jedną czy druga reklamację, to czuję, że dobrze nam się wspólnie pracuje i wierzę, że będziemy tą prace kontynuowali. Ale jeśli tak Pani pyta, to czysto teoretycznie, jestem na urlopie bezpłatnym na czas
pełnienia funkcji samorządowej, więc mam też gdzie wracać. Mogę też w przyszłości realizować moje pasje w większym zakresie. Mam ich sporo.

Pogłębioną dla Pana Prosną będzie Pan pływał?

Tak. I gitara, i Prosna, i trampki, i rower. Tego jest mnóstwo.

Panie prezydencie, a jeśli wyborcy dadzą Panu zielone światło, to co pan i pańscy koledzy z koalicji planujecie na następna kadencję?

Do zrobienia i dokończenia jest mnóstwo rzeczy. Czasami mam taki dystans przed mówieniem wprost, bo wiem, że moje słowa są mocno komentowane.
Na pewno uzupełnienie stadionu miejskiego o płytę lekkoatletyczną. Środowisko sportowe na to bardzo czeka, a mamy już zakontraktowane na ten cel z ministerstwa sportu 9 000 000 złotych, z przesunięciem z roku 2014 na 2015 Na pewno to dokończymy. Moim osobistym marzeniem jest teraz wzmocnienie sceny kulturalnej, ale rozumianej jako sieć instytucji publicznych. Bardzo się cieszę, że prawdopodobnie w czerwcu przyszłego roku będziemy przeprowadzali galerię imienia Jana Tarasina do budynku wyremontowanego dworca PKP. Tam będą nowe warunki do pracy i promocji sztuki. Bardzo liczę na rozwiązanie problemów Miejskiej Biblioteki Publicznej, która jest rozsiana w filiach w fatalnych warunkach. Pan prezydent Pęcherz publicznie powiedział już, że zamierza zawalczyć o budynek po byłej fabryce fortepianów Calisia. Gdyby się udało, to ten budynek, w przeciwieństwie do budynku BGK (przyp. red.: budynek przy dawnym banku przy Teatrze), nadaje sie na działalność biblioteczną. Pamiętajmy, że to nie są 3 półki z książkami. To są magazyny, to jest logistyka, to są archiwa. Budynek Calisii spełnia warunki, by właśnie tam, przy
tym centrum kulturalno – edukacyjnym, największy udział miała Miejska Biblioteka Publiczna. Jesteśmy też po wizjach lokalnych w budynku po byłym klubie dyskotekowym przy ulicy Fabrycznej. I też bardzo liczymy tutaj na możliwości rewitalizacyjne. Na konkretnie pieniądze rządowe lub unijne. W tym roku, w tym rozdaniu unijnych środków pojawią się w Wielkopolsce pieniądze na rewitalizację i na odnowę substancji budynkowej. To z czego mógł skorzystać Zamość, a skorzystać nie mogła dotąd Wielkopolska.

Czyli będzie co robić w następnej kadencji ?

Oj, będzie… I ile tego nie zrobimy to i tak, nadal zostanie dużo nowych rzeczy do zrobienia. To jest ciągła praca, to jest nieprzerwany proces życiowy miasta. To funkcjonowanie ogromnego organizmu, mnóstwo problemów, które tak naprawdę najczęściej zaskakują. Włodarz Kalisza musi sprostać tym wyzwaniom.

Dziękuję serdecznie za rozmowę.

(Radio Centrum 106.4 - Maglownica - 07. listopada 2014 - Gość: wiceprezydent Kalisza Dariusz Grodziński – rozmawiała: Małgorzata Sudoł)