Andrzej Plichta

Jaki Prawo i Sprawiedliwość ma pomysł na Kalisz? Jako opozycja w kaliskiej radzie miejskiej często krytykujecie posunięcia władz miasta. Co chcielibyście w mieście zmienić? Konkretnie.

Nie ma jakiegoś super – pomysłu. Wątpię żeby taki był. Jeżeli ktoś powie, że ma taki pomysł i rozwiąże problemy naszego miasta tak od ręki, to będzie po prostu obiecywał coś, co będzie bez pokrycia. Natomiast - tak jak Pani zauważyła – dość ostro krytykujemy. Większość spraw, które są poruszane - czy na komisjach czy na sesjach - większość tych rzeczy wspólnie głosujemy. Natomiast na pewno są różne rzeczy, które chcielibyśmy rozwiązywać w mieście inaczej.

W jaki sposób i jakie to są rzeczy?

Pierwszą sprawą która jest chyba najważniejsza, to budżet. Uważamy, że taki budżet jaki jest od kilku lat proponowany w Kaliszu, to nie jest budżet dla mieszkańców naszego miasta. Sytuacja jest taka, że do 15. sierpnia, mieszkańcy - za pośrednictwem czy radnych czy też rad osiedlowych, albo jeszcze innych instytucji - mogą składać propozycje do budżetu. Tych propozycji, które wpływają od kilku czy nawet kilkunastu lat, było około 500. Proszę zgadnąć, ile tych propozycji znalazło się w propozycjach do budżetu na 2014 rok?

Ile?

Nie znajdzie Pani tych propozycji, chociaż składają je także ci, którzy rządzą .

Państwo jako radni opozycji też próbowaliście przedstawiać swoje propozycje?

Tak, złożyliśmy. Jak zwykle wszyscy składają - także koledzy z Platformy i Samorządnego Kalisza.

Za pośrednictwem radnych udało się coś tego wprowadzić do budżetu?

Nie, nic.

Oprócz budżetu co jeszcze należałoby zmienić w Kaliszu?

W ogóle należałoby zmienić myślenie o naszym mieście. Ja od wielu lat mówię o tym, że samo nic się nie zrobi i my musimy walczyć o swoje. Po prostu nie ma oglądania się na Warszawę, która jest daleko, nie ma oglądania się na Poznań, który - jak się okazuje - jest jeszcze dalej... My tutaj musimy na swoim terenie mobilizować się i walczyć.

Z kim walczyć?

Nie tyle z kimś, co walczyć o swoje. Bo naprawdę nam się wiele rzeczy należy. Popatrzmy chociaż by na konstrukcję budżetu województwa - 90% zostaje w Poznaniu, a te ochłapy - przepraszam że tak mówię - gdzieś tam są jeszcze dzielone między innych - także na Kalisz. Gdy patrzymy na rzeczy, które związane są na przykład z inwestycjami, ale także wszelkimi środkami które są przydzielane – gros idzie do Poznania, a reszta dopiero tutaj.

Panie radny – załóżmy, że Pan rządzi Kaliszem: PiS ma większość albo jest w koalicji. Jak Pan walczy "o swoje" ?

Myślę, że po pierwsze to jest jakieś życzenie i niech ono się spełni. Ja nie mam jakichś ambicji politycznych...

...ale założyliśmy, że macie Państwo wpływ - w jaki sposób będzie Pan walczył „o swoje” dla Kalisza?

Przede wszystkim trzeba zbudować koalicję - bardzo dobrą i wydolną. Czyli jak najbardziej większościową. Koalicję, która będzie chciała realizować wspólny program dla miasta, żeby nie było jakichś „przewałek” i tak dalej. Następna sprawa - z punktów najważniejszych dla naszego miasta - to jest komunikacja. Od komunikacji drogowej, może po lotniczą, ale także po medialną. Obecnie - podam przykład - zrobiliśmy bardzo złą rzecz jako rada: zabroniliśmy, a właściwie zabronimy w najbliższym czasie przewoźnikom prywatnym korzystania z przystanków. Mówię o przystankach, na które przyjeżdża młodzież do miasta, przyjeżdżają ludzie z okolicy, z powiatu. Czy to jest otwarcie miasta na komunikację?

Ale czy miasto będzie stać na to żeby dokładać do swojego przewoźnika, jeżeli będzie zupełnie otwarte - no bo mogą się pojawić zarzuty z drugiej strony...

Nie, nie - albo chcemy żyć w normalnej konkurencji albo ustalamy, że temu wolno, a temu nie wolno. Przecież - tak naprawdę - jak popatrzymy na powiat, to większość tych linii z reguły jest nierentownych - bo gdyby były rentowne to prawdopodobnie PKS i KLA by w te linie wchodziły - są obsługiwane przez przewoźników prywatnych. Ja w ogóle nie rozumiem takich rzeczy, żeby miasto miało się ograniczać komunikacyjnie. Już jesteśmy mocno ograniczeni komunikacyjnie - bo gdzie „eSki”, gdzie drogi szybkiego ruchu? W ogóle nasze miasto jest „coraz dalej od szosy”, a jeszcze chcemy ustalać, że temu wolno, a temu nie wolno. Jeśli Kalisz jest jedną wielką inwestycją – mówię tu o przyszłości - i dla mnie jest wielką w każdej dziedzinie: od dziedzin inwestycyjnych, po jakiekolwiek usługowe, konsumpcyjne, turystyczne – to proszę przyjechać się ulica Częstochowską i proszę spojrzeć od strony Zawodzia. Wszystko tam zarosło krzakami kompletnie. Rzecz, na którą zostało wydane tyle milionów złotych i otwierana była z pompą. A obecnie zarosła.

Czy jest za co chwalić obecne władze miasta? Czy też nie?

Spróbuję pochwalić. Może powiem tak - chwale za to kolegów z Platformy, że weszli w koalicję rządzącą. Dlatego, że to dla mnie było jakoś niemożliwe. Przez ostatnie 4 lata, gdy byli w opozycji razem z nami, dokładnie krytykowali wszystko, co robił prezydent, wszystko było źle. Obecnie, gdy znaleźli się w koalicji - robią to, co robią więc...

No dobrze, czyli to była pochwała :-) Proszę w takim razie powiedzieć czy większa krytyka należy się Samorządnemu Kaliszowi czy Platformie Obywatelskiej?

Gdy popatrzymy, że Samorządny Kalisz rządzi trzecią kadencję i gdybyśmy to rozłożyli na kadencje pierwszą, drugą i trzecią, to niewątpliwie pierwsza i druga kadencja Samorządnego Kalisza były pozytywne dla miasta. Był duży rozwój, inwestycje, szkoły, kanalizacja. Uważam, że Platforma nie wniosła nic i jeszcze była w tym wszystkim obłudna.

Panie radny, swego czasu startował Pan z listy Platformy Obywatelskiej do parlamentu. Co takiego się stało, że tak wiele zmieniło się w pańskich poglądach?

Nie, nie! Już Pani i Państwu tłumaczę: to było w roku 2001 i wtedy jeszcze nie było partii Platforma Obywatelska. Był to komitet wyborczy. W Kaliszu były wtedy dwa komitety wyborcze Prawa i Sprawiedliwości i właśnie Platformy Obywatelskiej. Zaznaczam - komitet wyborczy, nie partia.

...ale co się zmieniło Pańskich poglądach?

Ja ile tylko mogłem, to starałem się i w wyborach uzyskałem całkiem niezły wynik...

Ponad 1300 głosów.

Tak, a miałem bardzo dalekie miejsce – 11 czy 12. Nie startowałem na zasadzie walki o mandat. Chciałem tylko zmiany władzy.

Ale dlaczego wtedy była to Platforma?

Nie, nie! To nie była wtedy Platforma jako partia. W następnych wyborach nie startowałem też z Prawa i Sprawiedliwości ani z Platformy czy czegokolwiek, tylko z komitetów wyborczych mieszkańców.

Jak ocenia Pan szanse Prawa i Sprawiedliwości w najbliższych samorządowych wyborach w mieście? Czy poparcie dla PiS w kraju ma proste przełożenie na poparcie w Kaliszu i całej Południowej Wielkopolsce a może i Wielkopolsce?

Pani dobrze wie, że te słupki się prosto nie przekładają i wybory samorządowe rządzą się całkiem innymi prawami. W wyborach samorządowych głosujemy często na człowieka. I dlatego, jak tutaj Pani zauważyła, gdzieś kiedyś można mnie było kojarzyć z Platformą Obywatelską, potem z Naprzód Kalisz czy innymi formacjami. Tak naprawdę, zdaje sobie sprawę, że w wyborach samorządowych trzeba pokazać mieszkańcom, że chce się służyć mieszkańcom, że ma się jakąś propozycje, a nie chodzi tutaj o stołek czy o to, żeby samemu sobie poradzić.

Jakie szanse ma Prawo i Sprawiedliwość - tutaj - w Kaliszu?

Ja wierzę, że ma duże.

Na ile mandatów liczycie?

Pokora to jest cecha, o którą jest bardzo trudno, zwłaszcza politykom. Ja bym bardzo się cieszył, gdyby udało nam się zdobyć 5 mandatów, albo i więcej. Jest 5 okręgów, czyli w każdym okręgu przynajmniej po jednym, bo w tej chwili mamy 4.

Z kim Prawo i Sprawiedliwość może wejść w koalicję, a z kim na pewno się nie dogada? Przyzna Pan, że jakaś koalicja będzie raczej nieodzowna - jeśli faktycznie będziecie dążyć do tego, by mieć realny wpływ na to co dzieje się w Kaliszu.

W samorządzie jest inaczej niż w parlamencie. Dlatego nie powiem konkretnie. Choćby dlatego, że jest to dzielenie skóry na niedźwiedziu...

Zaczął się rok wyborczy i raczej od takich pytań nie uciekniemy.

Nie powiem, że z kimś na pewno nie będziemy rozmawiać, i że nigdy. Trudno powiedzieć jaki będzie wynik wyborczy. Ale można sobie wyobrazić, iż będzie sytuacja taka, że nawet będziemy chcieli rozmawiać z tymi, którzy obecnie sprawują władzę.

Czyli dogadacie się z Platformą!?

W Platformie też jest dosyć dużo zmian...

Dogadacie się z Platformą?

Nie wiem, nie wiem. Jeszcze raz mówię, że nie wiem.

Platforma i PiS wywodzą się od jednej matki czyli Solidarności i chciałbym, aby niektórzy o tym nie zapominali.

A jesteście w stanie dogadać się - na przykład - z lewicą?

Lewica w Kaliszu ma całkiem inną twarz. Bardzo często współpracuję z kolegami z SLD na komisjach.

Jesteście w stanie wejść z SLD w koalicję?

Nie powiem, że nie jesteśmy.

Jak Pan ocenia model współistnienia PO i PiS w radzie miejskiej Ostrowa Wielkopolskiego?

No i proszę bardzo - mamy przykład, gdzie można. Mamy tam wiceprezydenta, mamy starostę...

Czyli co - tutaj w Kaliszu - też by się udało?

Myślę, że jeśli najważniejszy będzie interes mieszkańców, to nie ma co - nie wolno nawet rezygnować z jakiejkolwiek szansy. Patrzeć trzeba przede wszystkim na rozwój naszego miasta, a nie jakieś swoje stwierdzenia, że mi się coś podoba czy nie podoba.

O mandaty zamierza w tym roku bić się co najmniej kilka nowo powstałych organizacji w Kaliszu. Jak Pan ocenia ich szanse?

Myślę, że problemem dla tych organizacji może być przekroczenie 5% progu wyborczego. Za każda inicjatywą - jeśli ma służyć mieszkańcom – jestem jak najbardziej „za”.

(Radio Centrum 106.4 - Maglownica - 17. stycznia 2014 - Gość: radny PiS w Radzie Miejskiej Kalisza Andrzej Plichta - Prowadzenie: Małgorzata Sudoł)