Andrzej Grzyb

Panie pośle, Łotwa jest już w strefie euro. Wraz z początkiem tego roku wprowadzona została w tym kraju wspólna europejska waluta i tym samym euro obowiązuje już w 18 krajach UE. Łotwa jest 4 krajem w Europie Środkowo- Wschodniej który wstąpił do strefy euro. To dobry krok czy zły?

To jest wybór Łotyszy. Uważam, że interesujące z punktu widzenia naszego sąsiedztwa, ponieważ Słoweńcy i Słowacy są już w strefie euro. Wcześniej strefa euro to głównie kraje starej Unii, jak jeszcze używamy tego określenia. W tej chwili Łotwa. Dlaczego będzie ona interesująca? Dlatego, że Łotwa miała już od kilku lat sztywny kurs euro do łata - ich narodowej waluty. I tak jak wszędzie, euro było walutą mocniejszą niż waluta narodowa - tak tutaj - było odwrotnie. Jedno euro to było 0,7 łata. Więc będzie bardzo interesujące, czy na Łotwie wystąpi tzw. „efekt cappuccino” - efekt zaokrąglania cen. Dlaczego „cappuccino”? Z reguły mówi się o kawie, że kosztuje drobne pieniądze. Gdyby kosztowała powiedzmy 2 złote to po zmianie waluty może kosztować np. 1 EUR. To daje wzrost ceny o 50 %. I to jest właśnie „efekt cappuccino”.

I to się okaże właściwie w najbliższych dniach...

Myślę, że to się okaże gdzieś po pierwszym kwartale 2014. Dlatego trudno jest ocenić jak ten efekt będzie naprawdę wyglądał. Po drugie jest to wejście w okresie kryzysu. Premier Dombrovskis , który był uznawany za premiera sukcesu, po ostatniej katastrofie budowlanej centrum handlowego, został obwiniony wraz z rządem za to, dlatego, że to oni zrobili ogromne cięcia i np. zlikwidowali nadzór budowlany. Nie wiadomo, czy akurat nadzór budowlany pomógł by zapobiec tej katastrofie, jednak tego typu decyzja polityczna, likwidująca inspekcję nadzoru budowlanego na Łotwie, po części przeniosła się na odpowiedzialność całego rządu. Dlatego zrezygnował. Oni naprawdę przeprowadzili mnóstwo reform i takich zmian, które doprowadziły gospodarkę Łotwy do równowagi.

A czy Polska już teraz powinna na poważnie przymierzać się do zmiany waluty?

Decydowaliśmy, przystępując do UE, że kolejnym krokiem będzie strefa euro. Ale w tej sprawie decyzję mamy podjąć suwerennie. W pełni zgadzam z tymi, którzy mówią, że póki strefa euro się nie uporządkuje wewnętrznie, to Polska obecność nie jest tam konieczna, dlatego, że jest to niekorzystne z punktu widzenia naszej gospodarki. Posiadanie - w szczególności w tak niestabilnym czasie - własnej waluty, to jest pewien zysk. W szczególności tam, gdzie eksportujemy, albowiem zyski z eksportu są wyższe, niż przy wprowadzeniu euro. Korzystamy na kursie walutowym. Oczywiście zdajemy sobie sprawę, że to są koszty transakcyjne. One są wyceniane w Polsce na kwotę od 4 do 6 miliardów złotych rocznie. Uważam, że to co nam najbardziej jest potrzebne to rozmowa. Żebyśmy wszyscy byli świadomi w jakiej sprawie podejmujemy decyzję. To nie tylko biznes ma decydować, nie tylko władza publiczna, nie tylko ci, którzy jadą na wycieczki, ale przede wszystkim ma to dotyczyć Kowalskiego, zwykłego obywatela RP.

Jak pan szacuje, kiedy Polska wejdzie do strefy euro?

Myślę, że do roku 2020 takiej decyzji nie będzie. Nie będzie takiej decyzji, dlatego, że wszystko wskazuje na to, iż ten proces wychodzenia z kryzysu jest jednak dużo dłuższy niż się spodziewano. Zresztą powiedziałem to w roku ubiegłym w sondzie dla Gazety Prawnej w imieniu PSL-u. Było przedmiotem pewnej krytyki, że szczerze wyznaczam tak długi termin. Ja po prostu wyznaczam termin rozsądny. Okazało się później, że minister Rostowski potwierdził, iż do roku 2020 nic się nie wydarzy w tej sprawie. Natomiast uważam, że trzeba koniecznie rozmawiać w tej sprawie, żebyśmy mieli świadomość jakiej wagi jest to decyzja i który moment jest najistotniejszy, jaka relacja kursowa jest najkorzystniejsza z punktu widzenia tych, którzy produkują, tych którzy są zatrudnieni w sferze budżetowej i tych, którzy są również emerytami, rencistami czy studentami.

Zmieńmy temat. Nadchodzi nowe rozdanie unijnych funduszy - na co będzie można dostać pieniądze i które projekty będą miały największe szanse?

Mogę powiedzieć bardzo ogólnie, gdyż ilość czasu w radiu nie pozwala szerzej. Myślę, że powinniśmy sobie uświadomić jedną rzecz. Budżet na kolejne 7 lat jest niższy o 3 procent od tego, który się skończył w 2013.

Zdawać by się mogło, że 3 procent to niewiele...

Tak, ale przy tysiącu miliardów to już jest kwota znaczna. Jesteśmy krajem, który uzyskał 1/9 z tego budżetu - najwięcej z wszystkich krajów członkowskich. Niezależnie od tego jak to oceniamy, musimy stwierdzić fakt, że Polska najwięcej skorzysta z tych funduszy. Jak to wykorzysta - to jest inna sprawa. Miejmy nadzieję, że dobrze. W polityce spójności Polska ma najwyższy słupek. W polityce rolnej fundusze wspólnotowej polityki rolnej zostały ograniczone o 11 procent. Natomiast Polska uzyskuje więcej o 12 procent. Choćby to pokazuje, że w tym zakresie jest postęp, choć nie jesteśmy tutaj w pełni zadowoleni. Stąd musimy dokonać pewnych operacji, by Program Rozwoju Obszarów Wiejskich w szczególności był dobrze finansowany. Wszystko wskazuje na to, że samorządy będą również uczestniczyć w programie Rozwoju Obszarów Wiejskich i będą miały pieniądze m.in. na infrastrukturę - o co bardzo zabiegam. Będą też różne projekty na modernizację gospodarstw. Co jest ważne, będzie można kontynuować duży proces inwestycyjny. Polska potrzebuje inwestycji, bo te inwestycje to są miejsca pracy. Więcej będzie też pieniędzy na politykę społeczną w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego. Będzie możliwość łączenia tych funduszy. Gdy się będzie realizowało jakiś projekt społeczny np. Dom Pomocy Społecznej czy podobnego typu instytucję, to ona może być finansowana z tych tzw. „twardych” pieniędzy.

Czyli inwestycje plus tzw. projekty miękkie?

Na projekty miękkie będzie dwa razy więcej na poziomie np. regionalnym. Było 12, 5 procent, teraz będzie 23 procent. I to jest ważne, by w sposób rozsądny umieć z tego skorzystać. Specjalne pieniądze na walkę z bezrobociem wśród młodych ludzi, to następne 2 miliardy dodatkowych pieniędzy, które Polska już od tego roku zacznie wykorzystywać. Podjęte są już decyzje, że np. jeśli chodzi o fundusze rolne to nic się nie zmienia i kontynuujemy to co rozpoczęliśmy. Rok 2014 biegnie, wypłaty biegną. Jeżeli chodzi o fundusze regionalne, to jest to w tej chwili moment finalizowania, podejmowania decyzji i wysyłania dokumentów, podobnie jak w Programie Obszarów Rozwojów Wiejskich - żeby Komisja Europejska zaakceptowała kierunki wydatkowania tych pieniędzy. Jeśli będzie to zaakceptowane, wtedy wyrusza się z taborem wniosków i rusza się z całym procesem. Myslę, że rok 2014 nie będzie obfity w nowe inwestycje. To będzie raczej końcówka poprzedniej perspektywy. Ale już rok 2015 powinien zaznaczyć się rozpoczęciem korzystania z nowego „rozdania” środków unijnych.

Czy to nowe rozdanie będzie szansą także dla Kalisza, dla południowej Wielkopolski?

Odnoszę wrażenie, że tak. Po pierwsze, Kalisz z Ostrowem i Poznań znajdą się w tych pieniądzach ekstra wydzielonych na tzw. obszary metropolitarne. Więc ja życzyłbym sobie, by Południowa Wielkopolska skorzystała również. Skoro są takie pieniądze dla obszarów metropolitarnych, więc niech korzysta cała Wielkopolska.

Ale trzeba się dogadać?

Trzeba się dobrze dogadać. Zresztą proszę zauważyć, że wszystko to jest określone kompleksowo mianem umów partnerskich. Czyli musi być partnerstwo. I beneficjentów między sobą, i z urzędami, instytucjami, które będą przekazywać pieniądze unijne. To wymaga takiego podejścia. Myślę, że samorządy, przedsiębiorcy czy rolnicy doskonale wiedzą - w szczególności w Wielkopolsce - jak się z tego wszystkiego korzysta . Chociażby miejsce Kalisza czy innych miast i gmin Wielkopolski w rankingu wykorzystywania środków z UE pokazuje, że ludzie tu dobrze wiedzą o co chodzi.

No właśnie. Oprócz tego, że samorządy wiedzą, że powinny się dobrze dogadywać, co jeszcze powinny robić, żeby naprawdę skutecznie pozyskiwać fundusze unijne?

Pewnie inaczej będą skonstruowane niektóre nowe programy. Niektórych programów już nie będzie. Nie będzie pieniędzy na niektóre typy infrastruktury typu np. aquaparki. To nie będzie już przedmiotem dofinansowania, dlatego, że chodzi o nieco większą efektywność przyszłych inwestycji i projektów. To było fantastyczne z punktu widzenia rozwoju i możliwości danych ośrodkom miejskim czy gminom, natomiast to nie jest uznawane za fundamentalny element wyrównywania dysproporcji rozwojowych.

Nie są to inwestycje konieczne. Są wskazane, pożądane przez mieszkańców - ale nie niezbędne?

Powiedział, że to jest bardzo potrzebne. Tylko pojawia się pytanie - czy jest efektywne? Czy wszystkie te inwestycje tego typu, jeżeli chodzi o infrastrukturę społeczną były efektywne?

Niewątpliwie drogi, infrastruktura związana ze środowiskiem - to będą sfery w dalszym ciągu kontynuowane. Także wszystkie formy oszczędzania energii, wytwarzania energii odnawialnej mogą liczyć na wsparcie. Wszystko to co służy zrównoważeniu gospodarczemu, korzystania ze środowiska, ochronie klimatu. Choć w niektórych sprawach nie zgadzamy się z naszymi kolegami w UE. Niektórzy z nich mówią, że trzeba ,,odwęglić" polską gospodarkę. My mówimy „nie” – trzeba, ale zmniejszyć emisję zanieczyszczeń. To jest ogromna różnica, bo trzeba uwzględnić specyfikę poszczególnych krajów członkowskich. Nie wszyscy są gospodarczo tak dobrze sytuowani jak np. nasi sąsiedzi Niemcy.

Jest też kwestia klimatu – nie wszystkie ekorozwiązania będą efektywne.

Myślę, że tutaj dużo mamy do zrobienia na poziomie „naszego ogródka” rządowego, ponieważ jest tu duży kłopot z 2010 roku. Nie można się było dogadać jak ma wyglądać kształt ustawy o OZE (Odnawialne Źródła Energii – przyp. red.). Ponieważ odnawialne źródła energii wymagają wsparcia budżetowego chodziło o to, by budżet wydał jak najmniej, a równocześnie, żeby rozwiązanie było jak najbardziej efektywne. I niestety zaburzyło to trochę w roku 2013 ten kierunek rozwoju. A on może być interesujący i wcale nie musi być kontrproduktywny czy obciążający. Myślę, że krok w tzw. kierunku energetyki prosumenckiej - czyli konsument sam wytwarzający energię - może być interesujący. To jednak wymaga zgody budowanej na poziomie samorządów.

Myślę, że jest wiele bardzo dobrych przykładów również w Wielkopolsce Ludzie powinni zrozumieć tam gdzie będą stawiane wiatraki elektrowni, biogazownie i innego rodzaju wytwórnie energii alternatywnej, to nie będzie szkodziło ich życiu, jakości ich życia, że nie będzie to źle wpływało na środowisko.

A z tym - póki co - jest problem, bo wiemy, że pojawiają się protesty.

Panie pośle, raz jeszcze zmieniamy temat. Będzie pan kandydował w kolejnych wyborach do Europarlamentu?

Na razie nie mam innej propozycji, więc wygląda na to, że tak. Jesteśmy na ten proces przygotowań. W tej chwili mamy wyselekcjonowaną w Wielkopolsce grupę ok. 26-27 osób, spośród której pod koniec stycznia 2014 wybierzemy 10 kandydatów do Parlamentu Europejskiego

I pan znajdzie się w tym gronie?

Wszystko wskazuje na to, że znajdę się w tym gronie.

Panie pośle, raz jeszcze zmieniamy temat. Będzie pan kandydował w kolejnych wyborach do Europarlamentu?

Na razie nie mam innej propozycji, więc wygląda na to, że tak. Jesteśmy na ten proces przygotowań. W tej chwili mamy wyselekcjonowaną w Wielkopolsce grupę ok. 26-27 osób, spośród której pod koniec stycznia 2014 wybierzemy 10 kandydatów do Parlamentu Europejskiego

I pan znajdzie się w tym gronie?

Wszystko wskazuje na to, że znajdę się w tym gronie.

A jakie są szanse PSL-u w wyborach przy obecnych sondażach?

Jeżeli przekracza się próg 5 procentowy, to można mieć szanse. Wszystko zależy od rozkładu głosów, bo w tych wyborach stosowana jest podwójna metoda d'Hondta, jako sposób liczenia zdobytych mandatów. Więc można pewnie liczyć na udział w podziale 3 mandatów. My mamy większe apetyty, bo cel trzeba sobie zakładać zawsze ambitny. Słyszałem, że prezes PSL stwierdził publicznie, iż walczymy o 6 mandatów . Bo jeśli powiemy w tym czy innym województwie: tu nie ma szans, to jaka to motywacja?

Jak wygląda poparcie dla PSL w Wielkopolsce?

Mieliśmy trzeci mandat 4,5 roku temu. Teraz mamy 4 mandaty. Zmienia się geografia poparcia. Obecnie według sondaży wygląda na to, że PiS uzyskałby najwięcej, druga byłaby Platforma Obywatelska. PSL z Platformą razem miałby pewnie porównywalną ilość mandatów co PiS. Ale jest jeszcze pytanie - co z Twoim Ruchem, co z Gowinem? Myślę, że stosunkowo dużo szans ma Solidarna Polska, bo ma wielu wyrazistych liderów.

(Radio Centrum 106.4 - Maglownica - 3. stycznia 2014 - Gość: europoseł Andrzej Grzyb z PSL – rozmawiała: Małgorzata Sudoł)