Ciężkie czasy nastały dla gospodarki odpadami komunalnymi. Okazuje się, że Ostrów, gdzie na wysypisko w ciągu roku średnio trafia blisko 40 tysięcy ton śmieci - ma problem ze sprzedażą surowców wtórnych, bo zewnętrzne firmy nie chcą ich skupować od Miejskiego Zakładu Oczyszczania. Oferują np. za makulaturę czy szkło zbyt niskie ceny. A te drastycznie spadają na światowych rynkach. Ekologiczna świadomość nie jest też najwyższa wśród mieszkańców, którzy wciąż jeszcze mieszają odpady suche z mokrymi i odwrotnie, co powoduje, że koszty miejskiej spółki rosną, bo śmieci trzeba sortować.
Rocznie do segregacji wszystkich odpadów musi dopłacać z własnej kasy około 300 tysięcy złotych.
Komentarze
Dodaj nowy komentarz